Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Ze wszystkich łakoci najbardziej lubię tofu!

Niedawno uświadomiłam sobie, że we wrześniu minął rok, odkąd nie jem mięsa. No, może tak nie do końca, bo czasem sięgam po wędzonego lub grillowanego łososia. Nieco śmiesznie to brzmi – nie jem mięsa z wyjątkiem tego pochodzącego od ryb. Ale tak właśnie wygląda moja dieta i pomyślałam, że warto podzielić się z Wami swoimi ulubionymi smakami. Większość z nas prawdopodobnie bardzo lubi jeść, a w przypadku prowadzenia aktywnego trybu życia jedzenie musi nie tylko smakować, ale przede wszystkim dawać dużo siły.

Powiedziałabym, że to drugie w moim życiu podejście do diety wegetariańskiej, ale chyba nie byłoby to do końca prawdą. Nigdy szczególnie nie lubiłam dań mięsnych. Mogę śmiało powiedzieć, że wśród moich ulubionych potraw od zawsze królowały te mączne i ziemniaczane. Do tego niezmiennie kocham owoce a warzywa lubię coraz bardziej. Miłość do słodyczy przeminęła, pozostała jedynie sympatia 🙂 Co prawda jako dziecko nie wierzyłam dorosłym, że można przestać tak szaleć za lodami i wafelkami, ale dziś wiem, że mieli rację. Ach, no i chipsy, to naprawdę jeszcze jest dostępne na półkach sklepowych? 😉 Dziś każdy niespodziewany gość w moim domu, który zapyta  o „coś słodkiego” będzie miał do wyboru co najmniej dwa rodzaje czekolady – dziś są to gorzka, mleczna i o smaku „bajecznym”. Merci, które dostałam na pożegnanie w poprzedniej pracy czasem tylko osładza mi wieczór (jedno opakowanie od kilku miesięcy).

15302410_1232566546786757_1986970948_o

Do niejadka jednak jest mi daleko! W momencie, kiedy kilka lat temu na blisko trzy lata „rzuciłam mięso” radziłam sobie dobrze, ale mniej różnorodnie, niż obecnie. Nie będzie to jednak przedmiotem mojej dzisiejszej wypowiedzi z bardzo prostej przyczyny – wówczas nie potrzebowałam nawet w połowie tyle energii na sport, co teraz. Dziś bardziej staram się odżywiać zdrowo, ale i z satysfakcją dla podniebienia.

Skoro zdrowo znaczy dla mnie tyle co smacznie, w kuchnie nie brakuje mi… tak, przede wszystkim tofu. Właściwie czasem mi go brakuje, bo nie wszędzie można je kupić. Jednak kiedy zapas się kończy, jak najszybciej staram się go uzupełnić. Tofu dodaję do różnych potraw. Najczęściej ser ten staje się uzupełnieniem wspaniałego smaku kaszy gryczanej wraz z rukolą i pesto. Tofu podsmażone na oleju kokosowym, przyprawione na przykład sproszkowanym czosnkiem i bazylią to obłęd smakowy sam w sobie. Na kolację lubię kłaść tofu na liściach różnych sałat – bardziej cieszy oko 🙂 Dawniej bardziej niż ów ser lubiłam cebulę, dlatego teraz nierzadko jem na śniadanie tofucznicę z cebulą, w zależności od nastroju robię ją po prostu na wodzie albo na wspomnianym wcześniej oleju kokosowym. Przy częstych wyjazdach tego smaku brakuje mi najbardziej – jest to produkt znany ale nie na tyle, by mógł pojawiać się w barach/restauracjach tak jak kotlety mielone.

W skład moich ulubionych potraw wchodzi też ryż, makaron (najchętniej kukurydziany lub gryczany), sery (feta, camembert, pleśniowy, mozarella), łosoś (!), jogurt naturalny, orzechy (wszystkie), kasza jaglana czy kukurydziana. Kotlety jadam warzywne (ponoć mówi się o nich placki, a nie kotlety, ważne że smakują), rośliny strączkowe są w tym przypadku niezawodne, ale zwykłe ziemniaki również potrafią nadać kotletom imponującego smaku. Warzyw i owoców nie będę wymieniać, bo nie ma wśród nich niczego, co szczególnie by mnie odrażało. Po niektóre spośród nich sięgam częściej, po inne rzadziej, ale nie przychodzi mi do głowy nic, czego bym absolutnie nie tknęła.

Od kawy parzonej zaczynam każdy dzień. Ten proceder stosuję niezmiennie od wielu lat. Poza tym smakiem od dawna też nie zmieniło mi się upodobanie do płatków kukurydzianych. Dawniej jadłam je z mlekiem, dziś dodaję do nich owoce i jogurt naturalny. Ostatnio coraz częściej sięgam po płatki jaglane, idealnie komponujące się z mlekiem sojowym na ciepło. Naprzemiennie z tofucznicą i pancakesami z dodatkiem banana i mąki kukurydzianej lub gryczanej takie jem śniadanie. Jeśli mam na nie odpowiednią ilość czasu oczywiście 🙂 Czuję się nieswojo, kiedy nie mam owoców na przekąskę a ostatnio szaleję za orzechami włoskimi. Kiedy łapie mnie nagły głód, w domu czy w trasie, jem wafle ryżowe z camembertem, dodając nierzadko właśnie orzechy włoskie.

Czasem dodaję do jedzenia „wynalazki” w postaci jagód goji czy spiruliny. Nie raz już się zastanawiałam, czy nie jestem w kuchni nieco zacofana (nie dotknę na przykład owoców morza), ale naprawdę wystarczają mi te najbardziej sprawdzone, byle jak najmniej przetworzone produkty. Staram się opierać swoją dietę na wartościowej żywności, ale najbardziej cieszy mnie to, że jem w zasadzie wszystko, na co mam ochotę. A może to mój mózg został już tak przyzwyczajony do wybierania pewnych produktów? Tak, to możliwe. Grzechy dietetyczne zdarzają mi się, a jakże! Wtedy tłumaczę sobie, że nie rozleniwiam przemiany materii jedząc tylko mało i tylko zdrowo 🙂 I wiecie co? Sama siebie podziwiam za trzymanie się tych zasad, które uważam za dobre. Myśl o tym, że chcę się dietetycznie trzymać wciąż zdrowo jest stresująca. Jak to – nie będę mogła jutro zjeść czegoś niezdrowego? Owszem, będę mogła, bo znam siebie i wiem, że musiałabym się bardzo starać o zaprzepaszczenie tych wyrobionych sportowych nawyków.

nnn

Zdarza mi się usiąść i jeść, jeść, jeść… Teoretycznie biegając mniej lub więcej, do tego ćwicząc, od czasu do czasu chodząc na basen można sobie na trochę objadania się pozwolić. W praktyce, odkąd wkręciłam się w sportowy tryb życia po prostu nie leży to w mojej naturze. Często biegam po południu, więc nie mogę sobie pozwolić na to, żeby na trening iść z przepełnionym żołądkiem, a po bieganiu… Wtedy żal stracić przebyte kilometry na rzecz zbyt dużej ilości jedzenia 🙂 Sport sprawił, że mój mózg bez większego żalu selekcjonuje to, co trafia na mój talerz, z korzyścią dla organizmu. A może to ja jestem inna, bardziej świadoma, a wszystkie zalety chciałabym przypisać bieganiu? 😉

Aga

 

Posts published: 246

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.