Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Rumunia – dziki kraj czy dzika rozkosz z jego poznania?

Jest taki kraj w południowo-wschodniej Europie, do którego wiele osób ma nieprzychylny, niechętny stosunek. Bywamy uprzedzeni, lekceważący, czujemy strach a nawet obrzydzenie. Wyrażając się negatywnie o miejscu, w którym nigdy nie byliśmy, omijamy szerokim łukiem jedne z najpiękniejszych krain, do których dotarcie jest w zasięgu naszych możliwości.

Tydzień to za mało, by nacieszyć się urokami Transylwanii (tę szczególnie sobie upodobałam), Wołoszczyzny czy rejonu Konstancji. To jednak wystarczająco wiele by móc powiedzieć, że Rumunia jest fascynującym, malowniczym krajem. To wystarczająco długo, by powiedzieć, że Rumunia nie ma nic wspólnego z „zalewającą miasta i wioski falą brudnych Cyganów” i choć nie żyje się tam w przeważającej części wystawnie, na brak efektowności narzekać nie można. Coraz więcej turystów, w dużej mierze z Polski, przekonuje się o tym na własne oczy i nie słyszałam jeszcze, by ktokolwiek pożałował wizyty w Rumunii. Tydzień minął mi szybko, za szybko. Już tęsknię za tym, co widziałam i za tym, czego jeszcze nie udało mi się zobaczyć.

kolaz_cartisoara

Moja podróż zaczęła się od noclegu w sennej osadzie Cartisoara, leżącej w krainie Transylwania u stóp północnego stoku pasma Gór Fogaraskich. To właśnie stamtąd po zbyt krótkiej nocy ruszyłam na Szosę Transfogaraską, by móc pobiegać w miejscu, które zapamiętam na zawsze. Góry prezentowały się pięknie, jednak tego dnia mgła zasłoniła prawdziwie majestatyczny ich obraz. Transylwania słynie między innymi z gęsto osnuwających mgieł, dlatego gdybym ich nie widziała, prawdopodobnie poczułabym się nieco rozczarowana.

Wjazd w Góry Fogaraskie zapowiadał się obiecująco, ale mimo wszystko biorąc pod uwagę to, co widziałam później, nieco niewinnie. Dalej całą północną stronę najwyższego pasma górskiego Rumunii otulały mgły, jakich nie powstydziłby się sam hrabia Drakula. Czułam przez to jeszcze większy respekt wobec potężnych, pełnych majestatu szczytów, które były ledwie dostrzegalne w tej…. szarej, bezkresnej „dziurze”.

collnew

W miarę przemieszczania się na południowy stok Gór Fogaraskich powietrze było coraz bardziej przejrzyste, a co za tym idzie warunki do biegania stawały się coraz bezpieczniejsze. O przemierzaniu fragmentów Szosy Transfogaraskiej na własnych nogach napiszę osobno. Niemniej niezależnie od otwierającej się możliwości biegania po minięciu olbrzymiej mgły, widoki rekompensowały wszystkie trudy długiej podróży. Po kilkudziesięciu kilometrach krętej drogi moim oczom ukazało się w końcu sztucznie utworzone jezioro Vidraru. Po uprzednim przeanalizowaniu mapy na ten widok czekałam tylko nieco mniej niecierpliwie niż na niekończące się serpentyny.

kolllaz

Zjazd z południowego, nieosnutego mgłą stoku to już Wołoszczyzna, gdzie obowiązkowym punktem wycieczki było dla mnie wspięcie się po niemal 1 500 schodach do ruin Zamku Poenari. Nocując nieopodal wylotu Szosy Transfogaraskiej na ten szlak wróciłam następnego dnia.

collpoenari

Mówią, że wizyta w tych ruinach to wycieczka prawdziwymi szlakami hrabiego Drakuli. W przeciwieństwie do rozreklamowanego zamku w Branie, gdzie Drakula nigdy nie urzędował, a wręcz prawdopodobnie nigdy nie był, Cytadela Poenari bezpośrednio związana jest z okrutnymi rządami Włada Palownika. U podnóży ruin budzą grozę dwa manekiny nabite na pal – legenda głosi, że poza piciem ludzkiej krwi to w ten właśnie sposób groźny wampir zabijał ludzi. W Rumunii można odnieść niejednokrotnie wrażenie, że znajdujemy się w krainie niezwykłych podań i baśni. Czy mają one wiele wspólnego z prawdą? To już temat na szeroką rozprawkę 🙂

poen2

Przejazd nad Morze Czarne zapewnił mi również dużo frajdy, a przede wszystkim dużo silnych, zdrowych podmuchów wiatru. Udało mi się tam trochę pobiegać, a kolejnym razem pospacerować po plaży. W Costinesti poznałam rumuńską gościnność w towarzystwie „własnego wyrobu” alkoholowego 😉 Gospodyni poczęstowała nas dobrym trunkiem i zaprosiła na poranną kawę.

Na plażę dało się dojechać bezpośrednio samochodem, co sprawiło, że przed biegiem rozgrzewałam się już w tych trudnych, wietrznych warunkach. To nie to miejsce i czas, kiedy myśli się o przebytych kilometrach. Moją uwagę skupiały przede wszystkim dźwięki natury i próba okiełznania rozwianych włosów. Wizyta nad morzem jako głęboki oddech między jednym a drugim biegiem wśród gór – tego jak dotąd nie przeżyłam 🙂

kolaz_morze_czarne

Powrót znad Morza Czarnego zaowocował pomysłem powtórnego biegania po Szosie Transfogaraskiej. Jak wracać do Transylwanii to tylko przez ten szlak! Autostrad w Rumunii mi nie zabrakło, niemniej w drodze przeważał teren kręty i górzysty. Poza zakorkowanym Bukaresztem (może poza godzinami szczytu jest tam mniej tłoczno) życie w tym kraju przebiega spokojnie. Charakterystyczne są bezpańskie smutne psy, które chodzą bez skrępowania przed wszelkimi pojazdami po ulicach. W mniejszych miejscowościach trzeba uważać również na pieszych, którzy czy wieczorem czy też za dnia poruszają się po części jezdni. Wcale nie mniej trzeba uważać, by rozglądać się uważnie po otoczeniu, bo historycznych budowli jest w Rumunii wiele.

collRasnov

Jednym z zabytków, które bardzo chciałam zobaczyć, był monastyr w Curtea de Arges na Wołoszczyźnie. Legenda głosi, że wszystko, co zbudował Mistrz Manole w ciągu dnia, w nocy ulegało zniszczeniu. Dopiero w momencie zamurowania w jednej ze ścian własną żonę (żywą!) możliwe stało się zakończenie budowy cerkwi.

Gdzie nie nadstawisz ucha, słyszysz legendy. Gdzie się nie obejrzysz, uwodzi Cię magia i tajemnica.

IMG_4907

Wycieczka w Transylwanii się zaczęła i tam też się zakończyła. Nocleg w Cluj-Napoca nie zaowocował zwiedzaniem stolicy Siedmiogrodu ze względu na ulewny deszcz a jeszcze bardziej z uwagi na ograniczony czas powrotu. Udało się jednak wcześniej zatrzymać na kolację w Sybinie. Koniecznie chciałam zobaczyć domy z oczami, o których mówi każdy, kto w tym mieście był. Rzeczywiście są dość osobliwe. Mówi się, że Sybin pod względem kulturalnym i architektonicznym jest porównywalny do Krakowa. Tym bardziej mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę, nie tylko na kolację. Przynajmniej na kolację ze śniadaniem! 🙂

sybin

Przez tydzień nie można nacieszyć się Rumunią. Można się natomiast do tego stopnia nią zachwycić, by już nigdy nie pozwolić sobie na poddanie się stereotypowemu myśleniu. Niestety najmniej przyjemne zachowane, z jakim tam się spotkałam zaprezentowali Polacy.

Dobrze jest wrócić do domu będąc wypoczętym po udanym urlopie, ale jeszcze lepiej jest wrócić do tego samego domu zmęczonym wypełnioną do granic możliwości podróżą i cieszyć się z powodu tego zmęczenia. Zanim się wyśpię chciałam się z Wami tymi wspomnieniami podzielić.

Jutro zapraszam Was na drugą część mojej podróży do Rumunii. Będzie głównie o bieganiu, bo choć Przetarty Szlak kocha podróżować, to czasem trzeba rozprostować kości i rozruszać mięśnie 🙂

Aga

Posts published: 245

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.