Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Biegiem po Szosie Transfogaraskiej.

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze nie zaczęłam biegać, usłyszałam o pewnej bardzo pięknej i bardzo krętej drodze. Mówiono mi, że jazda samochodem po niej należy do niezapomnianych a mijany krajobraz wygląda jak kadr z bajki. Pomysł na wycieczkę włożyłam do szuflady z napisem „może kiedyś”. Realnie zaczęłam o tym myśleć mniej więcej rok temu, gdy miałam już za sobą pierwsze biegi po terenie górzystym. Wówczas zdałam sobie sprawę, że uroki Szosy Transfogaraskiej mogę wykorzystać inaczej niż tylko na wycieczkę samochodową. Od myślenia o wyjeździe do realizacji wiele mgieł osnuło Transylwanię. Ostatecznie wszystkie terminy dopasowałam w ciągu kilku dni od przypomnienia sobie, że ta kręta droga przecież na mnie czeka. Nie na moje cztery kółka, ale przede wszystkim właśnie na moje dwa buty do biegania 🙂

IMG_5364

Ta niezwykła ponad stukilometrowa trasa, przebiegająca przez dwa najwyższe szczyty w Rumunii – Moldovenau (2544 m n.p.m.) i kilka metrów niższy Negoui jest wynikiem rozkazu wydanego przez Nicolae Causescu w 1970 r. Wówczas strategiczna droga dla wojska, dziś obowiązkowy punkt wycieczek turystycznych do Rumunii. Wysadzenie skał przy użyciu ponoć 6 tys. ton dynamitu utorowało drogę po północnej stronie pasma Gór Fogaraskich, którą ekipa filmowa brytyjskiego show Top Gear nazwała „najlepszą drogą świata do jazdy samochodem”. Skoro sam Jeremy Clarkson wpadł w zachwyt, to czy trzeba szukać więcej argumentów? Owszem, ja musiałam to sprawdzić sama, bynajmniej nie siedząc w Ferrari ani Lamborghini 🙂

IMG_4585

Swoją biegową wycieczkę rozpoczęłam po południowej stronie drogi, już w okręgu Arges na Wołoszczyźnie, tam gdzie mgły pozostały tylko pięknym tłem dla majestatycznych gór. Tutaj po raz pierwszy zobaczyłam, z jakiej odległości widoczna jest szosa wijąca się w dół. Zobaczyć na własne oczy a przekonać się o tym na własnych nogach to jednak dwie różne rzeczy. Czułam się szczęściarą mogąc biegać po tak fenomenalnym szlaku. Zakręty okazały się nie tylko spektakularne, ale też niebezpieczne. Biegłam cały czas lewą stroną, by żaden samochód nieoczekiwanie nie wyjechał mi zza pleców i tak, bym mogła ustąpić miejsca pojazdom nadjeżdżającym z naprzeciwka. Szczególna dbałość o zachowanie bezpieczeństwa to podstawowa kwestia na Szosie Transfogaraskiej.

collbieg1

Żeby móc udokumentować tę niezwykłą przygodę biegową przydał się również aparat fotograficzny robiący dobre przybliżenia. Dzięki tym kadrom moje wspomnienia ze szlaku nabrały jeszcze pełniejszych kształtów 🙂

IMG_4621

Przebiegłam wówczas według endomondo 13 km 130 m. Dlaczego tyle? Nie mogłam się zdecydować, kiedy się zatrzymać, ale pomyślałam, że po raz pierwszy w życiu zbiegam kilka kilometrów bez przerwy i nie wiem, jak moje nogi na to zareagują. Te obawy nie były bezpodstawne, bo mięśnie następnego dnia czułam dość mocno. Niemal 1 500 schodów w górę (Cytadela Poenari) zrobiłam już chyba z rozpędu 🙂

IMG_5319

Na szlak wróciłam wracając znad Morza Czarnego. Tym razem pora dnia robiła się bezlitośnie późna, za późna na bezpieczne bieganie. Wstrzeliłam się niemal idealnie w ostatnie 75 minut przez zapadnięciem zmierzchu. 71 z tych minut wykorzystałam na bieganie 🙂 Wjeżdżając w groźnie wyglądające na wysokości Cartisoary góry obawiałam się, że znowu olbrzymia mgła uniemożliwi mi bieganie po północnej stronie Szosy Transfogaraskiej. Okazało się jednak, że na tym wyjeździe żyłam w absolutnej zgodzie z naturą – tym razem największe serpentyny czekały na mnie bez mgły!

kolaz

Początkowo wbiegałam przez kilkanaście minut pod górę, ale przestraszyłam się, że nie zdążę „zaliczyć” tych największych serpentyn przed zmrokiem i postanowiłam zmierzać do swojej mety na dole. Mroczna Transylwania w obszarze najwyższego pasma górskiego nocą? To za dużo przygód na raz nie tylko dla biegaczy. Szosa Transfogaraska wieczorem jest niebezpieczna i dla samochodów. Podobno wielu było takich, którzy próbowali przejechać po zapadnięciu zmroku tę drogę. Niektórzy z nich drżący ze strachu czekali do rana na pomoc, a niektórych z nich już nie ma. Góry się kocha, ale trzeba się ich również bać. Pokora wobec monumentalnych szczytów pogoniła mnie do samochodu natychmiast.

IMG_5446

Czy Szosa Transfogaraska to najpiękniejsza droga do biegania? Nie wiem. Nie prowadzę rankingu przetartych szlaków. W obliczu tego, co mam nadzieję jeszcze przede mną do zobaczenia nie powinnam tym bardziej wydawać takich osądów. Jest to bez wątpienia trasa, którą warto poznać choćby biorąc pod uwagę rozmiar ingerencji ludzkiej w naturę. Mnie ten szlak tyleż samo pociąga, co przeraża – zwłaszcza o zmroku. Szczególnie na własnych nogach 🙂

Aga

Posts published: 246

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.