Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

(Nie) bieganie po zmroku w moim (nie)wykonaniu.

Jesień, piękna polska złota jesień. I te wieczory, podczas których ciepły koc kusi najbardziej. Są one na tyle długie, że teoretycznie znalazłby się czas i na to, by pobiegać i na to, by oddać się wielu czynnościom domowym, z czytaniem ulubionej lektury włącznie. Moje wolne wieczory biorąc pod uwagę aspekt biegowy to ostatnio ćwiczenia wzmacniające, rozciąganie, rolowanie czy stabilizacja, czyli wszystko to co mniej lub bardziej lubię, ale nie odpuszczam, by móc biegać długo i efektywnie. Różnica między tym czasem a miesiącami letnimi jest taka, że ukochanej dyscyplinie sportu oddaję się w ciemnościach jedynie wówczas, gdy ktoś mi towarzyszy. Może to dobrze? Może to jest ten moment, by poświęcić się bardziej budowaniu siły i elastyczności sylwetki, która zaowocuje w nowym sezonie?

IMG_6693

Tak, wiem, wystarczy się z kimś umówić na trening i nie przejmować się zbyt krótkim dniem. Nie jest to jednak takie proste, jakby się mogło wydawać. Z różnych przyczyn nie jestem w stanie powiedzieć, że w poniedziałek, środę i piątek o 18.00 będę mogła wyjść zgodnie z jakimś odgórnym planem. Abstrahując od wszystkich codziennych obowiązków, w bieganiu cenię sobie niezależność. Cenię sobie, że mogę robić to tu i teraz, ale nie muszę. Staram się wyzwolić ze schematów, którym musiałam się dawniej poddawać. Pewna określona konfiguracja dnia wymagana jest nawet od freelancera, przekrój niektórych zadań do wykonania nie zmienia się niezależnie od rodzaju pracy. Pasja to jednak ani freelance, ani pełen etat czy jego część. Zawsze istnieją w życiu standardy, których mniej lub bardziej trzymać się musimy. Ale właśnie po to szukamy odskoczni od codzienności, by dawała nam poczucie wolności od trosk, by choć powtarzana często łamała szablonowy wzór codzienności. Nie szukamy przecież możliwości robienia czegoś na siłę .

Moje bieganie w ostatnim czasie, czyt. po maratonie, wciąż przypomina bardziej podtrzymywanie silnej więzi z pasją, aniżeli jej umacnianie. To taka jesienna drzemka, z której wybudzam się stopniowo, nigdzie mi się teraz nie spieszy. Jest mi ciężko z myślą, że nie zdążyłam wyjść danego dnia przed zmrokiem, ale nie rozpaczam tylko biorę się za ćwiczenia. Prawdą jest, że im dłużej nie biegam tym bardziej robię się nieznośna, jednak na szczęście takich dni jest  niewiele. Przypuszczam, że to dlatego, że jak już zaczynam być nieznośna dla samej siebie, następnego dnia staram się uciąć złą passę niebiegania, czy to znajdując kompana wieczorową porą czy starając się znaleźć tę „dodatkową” godzinę za dnia.

IMG_8072a

Idealnej recepty na jesień wieczorową porą nie mam. Bardzo motywują mnie zorganizowane biegi, ale to niewielka część tygodnia. Krótkie dni sprawiają, że wolność biegacza nabiera nieco innego wymiaru. Jeśli ma się znajomych, przyjaciół, drugą połówkę z tak samo zwariowanym grafikiem jak nasz to wspaniale, pora dnia nie stanie na przeszkodzie. Jednak jeśli czasem tej elastyczności z obu stron zabraknie, warto poświęcić czas na ćwiczenia w zaciszu domowym. Tę alternatywę lubię najbardziej i to dzięki niej nie stałam się jeszcze jesiennie sfrustrowana 🙂

Aga

 

Posts published: 243
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.