Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Białołęcki Bieg Wolności. „A my nie chcemy uciekać stąd”.

Idea Biegu Wolności ze startem i metą pod główną bramą Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka spotkała się z zainteresowaniem godnym rangi rocznicy jednego z najważniejszych wydarzeń współczesnej historii Polski. Oczywiście twierdząc tak uwzględniam stosunkowo niewielki limit miejsc, który biorąc pod uwagę kwestie organizacyjne jest jak najbardziej zrozumiały. O aspekcie historycznym mówić nie będę, bo nie śmiem się wychylać przed szereg wśród chociażby tylu z Was, zaglądających na co dzień na moją stronę, mających w pamięci obraz tamtych czasów widziany własnymi oczami. Ja wtedy się jeszcze nie urodziłam, mogę się jedynie domyślać co część z Was czuła stając w niedzielę na linii startu. Cieszę się, że mogłam tam być i razem z innymi biegaczami poprzez pasję do powszechnie dostępnego sportu wyrazić radość z wolności, która przecież uświadomiona bardziej czy mniej jest jedną z najważniejszych, dla niektórych najważniejszą wśród wyznawanych wartości.

IMG_0761

Mnie też przeszywa dreszcz, kiedy słucham bardów wolności i najchętniej na całej trasie biegu ustawiłabym głośniki z płynącą muzyką Przemysława Gintrowskiego. Najlepiej głośniki o bardzo dużej mocy. Móc podziwiać te odważne talenty to dla mnie prawdziwe bogactwo. To prawda, że lepiej, aby nie było powodu to powstawania tego rodzaju twórczości. Jednak kiedy już zastana rzeczywistość okazuje się być nie do zniesienia, można stać się niewyczerpaną inspiracją dla kolejnych pokoleń, które na co dzień mierzą się ze swoją własną, ciasną nierzadko klatką. Pamięć o trudnej przeszłości Polski, funkcjonująca w przestrzeni publicznej ma dla mnie wymiar osobisty przede wszystkim dzięki muzyce. Tej muzyce, która dla będącego naocznym świadkiem pokolenia jest zakamuflowanym wspomnieniem, a dla mnie stała się inspiracją do szukania własnej drogi ku wolności.

Mówię o tym nie bez przyczyny, bo wspaniała muzyka towarzyszyła biegaczom na starcie i później podczas zamykania każdej kolejnej spośród trzech pętli. No właśnie, przejdźmy teraz do zawodów widzianych moimi oczami.

Pakiety startowe rozeszły się bardzo szybko, wielu chętnym osobom nie udało się dopisać do listy startowej mimo nerwowego oczekiwania na dodatkowe zapisy (wiem, bo sama wśród tych osób byłam). Oczyma wyobraźni widzę radosny uśmiech organizatorów, bo ten bieg to debiut na biegowej mapie Warszawy. Debiut bardzo udany pomimo tego, że powątpiewanie w powodzenie spokojnego przebiegnięcia tych 13 kilometrów wywołał wręcz ulewny przedpołudniowy deszcz. Na linię startu dotarłam jak już największe chmury łaskawie się odsunęły, by powrócić niemal zaraz po przekroczeniu linii mety. Pierwszymi znajomymi twarzami, na widok których bardzo się ucieszyłam, był pan Adam z żoną, a zaraz później biegacze z grupy Bóbr Tłuszcz Runners, zajmujący zaszczytne miejsce przy wspaniale ogrzewającym koksowniku. Od razu zrobiło mi się jakoś milej, cieplej i mimo tego, że sobotni wieczór poświęciłam na babskie pogaduchy, energii do biegania miałam zadziwiająco dużo.

collmmm

Sam bieg przebiegał spokojnie. Wystartowałam razem z Kasią i razem dobiegłyśmy do mety, po drodze rozmawiając i czasem zerkając na zegarek w sprawdzeniu tempa (czy aby nie za szybko? 😉 ). Teraz, kiedy patrzę na galerię zdjęć, jestem jeszcze bardziej pewna, że bieg był udany mimo kapryśnej aury i wielu kałuży, które po drodze musieliśmy omijać. Życzę wszystkim biegaczom, żeby jak najczęściej z takimi pamiątkami (w postaci radosnych zdjęć) wracali z każdego biegu. Chyba o to właśnie chodziło, prawda? Wolność w biegu zasługuje na miano osobnej, niezwykle istotnej wartości. Patosu w mówieniu o tym nie potrzeba, wystarczy dać szansę bieganiu, by pokochać ten stan „w trakcie”, a jeszcze bardziej „po”.

W 1981 roku chodziło o inną wolność, nie tę wolność pozytywną, która pozwalała między innymi na wybór sposobu, w jaki każdy indywidualnie spędzi wolny czas – weźmie książkę do ręki, pójdzie biegać, czy pójdzie na piwo. Chodziło o negatywny wymiar wolności, w którym ograniczenia ze strony władzy nie tylko ten wybór zabierały, ale przede wszystkim odbierały poprzez kontrolę, poprzez wzbudzanie strachu ochotę na walkę o możliwość wyboru. Ja wyobrażam sobie to tak, że kiedy myślisz o przetrwaniu, choćbyś miał wiele pasji, zaniechasz je skupiając się na pierwotnej, podstawowej potrzebie bezpieczeństwa. Chcę o tym pamiętać, by jeszcze intensywniej doceniać każdy dzień, który choćby wydawał się jednym z najgorszych w życiu, dzięki możliwości realizowania pasji staje się co najmniej znośny.

IMG_1268

W cenie 13 zł, bo tyle kosztował pakiet startowy, dostałam o wiele więcej niż piękny medal czy pamiątkowy kubek. Dostałam wyjątkowe chwile, które będę pamiętać długo po tym, jak z upływem czasu ów kubek się wyszczerbi lub niechcący zbije. O te chwile będę zawsze walczyć, bo życie jest warte przeżycia. Dziękuję wszystkim, dzięki którym 13 grudnia 2015 tak właśnie wyglądał.

Aga

Posts published: 238

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.