Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Pierwszy rok Przetartego Szlaku spędzony z Wami.

Przetarty Szlak ma już rok. Historia moja trwa dłużej, ale pierwszy artykuł pojawił się w styczniu 2015. Wtedy to postanowiłam zaprosić Was do mojego biegowo-podróżniczego świata i tym samym przybliżyć swój punkt widzenia w wielu około biegowych tematach. Do dziś jestem konsekwentna i jeszcze pomysłów na biegowe życie mi nie brakuje, więc będę trwać dalej 🙂 Poza bieganiem i zwiedzaniem bliższych i dalszych regionów kocham pisać, lepiej lub mniej dobrze, ale po swojemu. Wiem, że mam stałych czytelników (wiem to od Was, nie domyślam się wskutek własnej próżności). Miałam nadzieję, że w tę rocznicę będę miała do przedstawienia coś, na co czekam od miesięcy. Najpierw długo myślałam, potem kręciłam się po urzędowych okienkach, tudzież pytałam mądre google, teraz czekam na, można powiedzieć, werdykt. Co tam urzędy, pożyjemy zobaczymy. Najważniejsze, że ciągle biega mi o to samo!

Ten rok wiele wniósł do mojego życia. Radości, satysfakcji, spełnienia, uśmiechu, komfortu i dyskomfortu psychicznego. Czasem bolało, ale wciąż miałam ochotę gnać do przodu. Bawiłam się doskonale na wielu imprezach biegowych, by później w pełnej izolacji skupić myśli i napisać na ten temat coś od siebie. Czasem ścigałam się ze sobą. Ale tylko czasem, bo moimi głównymi celami w 2015 roku było ukończenie w pełnym zdrowiu dwóch maratonów. Na tyle w pełnym zdrowiu, na ile to zależało ode mnie. Nie ma gotowego scenariusza na wygrywanie ze sobą. Czasem można się pomylić, innym razem przytrafi się coś, na co nie mamy wpływu. Po tym pięknym sportowo roku dalej nie mam recepty na sukces. Wciąż uczę się siebie.

Nie wiem, czy potrafię zliczyć wszystkie miejsca, do których udało mi się w tym roku dotrzeć. Ile czasu spędziłam przy zapełnianiu walizek i rozpakowywaniu ich? Ile godzin minęło w drodze? Ile zajmowało przegrywanie zdjęć do udostępnienia dla zawodników. Ile razy ktoś słyszał „nie mów do mnie, teraz piszę”? Ile pieniędzy wydałam na kawy w stacjach benzynowych? Że nie wspomnę o noclegach, paliwie i pizzy jedzonej nie raz po biegu. Nie żałuję.

IMG_7673

Od okolic bloku, w którym mieszkam, przez inne dzielnice Warszawy, okolice, sąsiednie województwa i kraje. Ciągle pełna energii. Żyłam szybko, ale nie bezmyślnie. Kochałam każdy dzień, który mogłam spędzić w nowym miejscu, na nowej ścieżce, z ludźmi, którzy zarażali pasją. Byłam w tak wielu miejscach, a jednocześnie w tylu jeszcze mnie nie było. Wiem, nie da się zrobić wszystkiego na raz, ale jeśli widzicie, jaką przyjemność sprawia mi ten styl życia, możecie się domyślić, jaka będzie odpowiedź na pytanie, dlaczego pojechałam gdzieś dalej skoro blisko też był jakiś bieg. Chcę czerpać z życia garściami, chciałabym być w każdym miejscu po równo, ale na to życie jest zbyt krótkie.

Mam nadzieję, że lista miejsc, które już odwiedziłam jest dużo krótsza od tej, która dopiero się tworzy. Chciałabym też, by wiele spośród nich się zdublowało. Nie będę teraz ich wymieniać z prostej przyczyny. Wszystkich wyszczególnić nie zdołam – mam kilkadziesiąt (jeszcze nie liczyłam!) medali z pięknych zakątków Polski i jeden z Berlina. Zarówno służbowo, jak i turystycznie przetarłam wiele szlaków. Co prawda niemal przez cały rok po cichutku tęskniłam za ponowną wizytą w Paryżu, ale odkryłam tyle nowych miejsc, że nie sposób jest bez wahania podać numer 1. Chcę kiedyś wrócić do Rumunii, by poznać ją lepiej i dłużej delektować się Szosą Transfogaraską. Tęsknię za ciepłą Gran Canarią, za wietrznym Las Palmas i najmilszym Maspalomas. Rozglądam się w myślach za mało słonecznym, ale pięknym Londynem. Jestem niemal w każdej chwili gotowa, by pakować walizkę do Drezna czy Poczdamu. A kiedy będę chciała się wyciszyć, pojadę w nasze polskie Bieszczady.

IMG_0160

Nie wszyscy rozumieją to moje bieganie samo w sobie i sposób na nie. Mówią, że się wygłupiam. Mówią za moimi plecami i nie zdają sobie sprawy z tego, że pewne rzeczy do mnie docierają, a ja tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że bez względu na opinię innych ten sposób na życie sprawia mi ogromną przyjemność. Wiem, że niektórzy zaglądają tu z czystej ciekawości, nie mając pojęcia co dla mnie znaczy ta biegowo-podróżnicza euforia. Tym właśnie osobom mówię: patrzcie, podglądajcie. Widzicie tyle, na ile się przed Wami otwieram. Nawet jeśli teraz uważacie, że zwariowałam, dopóki nie życzycie mi „połamania nóg”, ciągle jest szansa, że ktoś się tym sposobem na życie zainspiruje. Bynajmniej nie po to, by żyć tak jak ja, ale po to, by bardziej skupić się na budowaniu własnego szczęścia aniżeli żyć życiem kogokolwiek innego. Życie mamy jedno, nie ma sensu tracić czasu na naśladowanie czy zazdrość. Przez długi czas błądziłam, by znaleźć się tu, gdzie dziś jestem. Nie było to łatwe, ale stało się możliwe. Wykorzystałam swoją szansę, mimo że wiele osób wolałoby widzieć mnie znów zmartwioną, zniszczoną kolejnym niepowodzeniem. Możecie mnie nie zauważać na ulicy, ale nie życzcie mi kolejnego niepowodzenia, bo złe życzenie wraca ze zwielokrotnioną siłą 🙂

Jestem wdzięczna Wam za ten rok, bo ilość życzliwości od Czytelników przekroczyła wszelkie oczekiwania mimo tych wstrętnych plotek, które zdaje się dotykają każdego, kto pokazuje część swojego życia w przestrzeni publicznej. I to właśnie w myśl tej życzliwości zamierzam iść dalej, nie tylko dla siebie, ale właśnie dla Was. Bieganie wraz z całą swoją otoczką – ludzie, atmosfera, odskocznia od codzienności, a nawet możliwość zjedzenia pizzy bez wyrzutów sumienia – to wszystko sprawia, że chce mi się żyć bardziej. Dzięki istnieniu Przetartego Szlaku, a zatem i Was – odbiorców wirtualnych i tych spotykanych na ścieżkach biegowych, miniony rok zaliczam do najszczęśliwszych.

Chcę czuć się potrzebna w tej części przestrzeni publicznej i wierzę w to, że Wasza obecność w niej jest odzwierciedleniem nie potrzeby podglądactwa, ale uznania dla mojej pracy. Mojej i fotografa, który jak wiecie wykonuje lwią część pracy technicznej dla Przetartego Szlaku.

Ze swojej strony obiecuję pozostać sobą 🙂 Dziękuję za to, że jesteście.

Aga

Posts published: 235
Wyszukiwarka

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.