Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Niespodziewana meta w Kleszczewie na biegu dla WOŚP. To szaleństwo, ale nie bez metody.

Budzik tego dnia zadzwonił o 6.40. Nie omieszkałam włączyć dziesięciominutowej drzemki, która, jak się okazało, przedłużyła się do około 9.30, czyli na pół godziny przed planowanym startem na piętnastokilometrowym biegu w Lesie Łagiewnickim. Jestem zdolna do wielu szaleństw na punkcie biegania, ale tego nijak nie dało się przeskoczyć. Wstałam bez paniki, ale i ze świadomością, że ta niedziela nie będzie najprzyjemniejsza. Ledwie zdążyłam zjeść śniadanie, a okazało się (dobry losie!), że fotograf już oczami wyobraźni dokumentuje linię startu ponoć bardzo ciekawie zapowiadającego się biegu, na którym to można i dołączyć w dowolnym momencie i zostać przez resztę drogi podwiezionym do mety, gdyby nagle się okazało, że komuś brakuje sił. „Szybka decyzja. Jedziemy? Ok, masz kilka minut na wyjście z domu. Jest szansa, że zdążymy.” Jadę, pewnie! Od razu dzień stał się bardziej znośny, a to dopiero początek 🙂

IMG_0425

Start miał odbyć się w Komornikach o 13.45. Wyglądało to tak, jakby ten dzień miał zostać podporządkowany Biegowi z Puszką. Nawigacja wskazywała, że dotrzemy na czas i zdążymy po drodze zatrzymać się po kawę. Niestety, nie wzięłam pod uwagę jako pilot (ekhm…), że w Wielkopolsce są więcej niż jedne Komorniki, nawet jeśli zawęzimy obszar poszukiwań do terenu „pod Poznaniem”. Owszem, zajechaliśmy na czas, ale do miejscowości o tej samej nazwie oddalonej o około 33 kilometry od właściwego miejsca startu. Okazało się to po próbie znalezienia pierwszego punktu wyszczególnionego na trasie biegu. Krzyżowniki były już dobry tropem. W ten sposób grupa wystartowała, a my w tym czasie goniliśmy w tamtą stronę z nadzieją, że nasze drogi się zbiegną i uda mi się pobiec pozostałe 12 kilometrów. Cóż, tu już nie będę opowiadać o nieudolności pilota, bo udało się całkiem szybko dojrzeć flagę WOŚP. Prawdę mówiąc to, co mam dziś w nogach, zawdzięczam opanowaniu kierowcy. Moja orientacja w terenie i zastanawianie się co będzie, jeśli jednak zabłądzimy nie przyniosłyby zapewne oczekiwanego rezultatu.

IMG_0478

Zapytałam grupy czy mogę dołączyć, usłyszałam „wsiadaj” i już byłam spokojna. Bieg był bardzo kameralny, wpisowe to wrzucenie dowolnej kwoty do puszki na starcie (dla niektórych na mecie 🙂 ), tempo udało się dostosować do każdego uczestnika. Przez moment zostawiliśmy jedną osobę troszkę z tyłu, ale grupa solidarnie czekała na wszystkich. Był z nami nawet kilkuletni chłopiec, który dotrzymywał równego kroku przez kilka kilometrów. Kiedy zatrzymaliśmy się, by wyrównać tempo uczestników biegu, dowiedziałam się, że jest z nami Grzegorz Urbańczyk, który zwyciężył pierwszą edycję Wings for Life World Run. Miałam okazję porozmawiać z nim i jego tatą o… bieganiu, a jakże 🙂 Przypadek, wyglądający wręcz niewiarygodnie i bardzo pozytywne doświadczenie! Na różnych etapach biegu rozmawiałam z różnymi osobami i czas ten spędzony między Krzyżownikami a Kleszczewem uważam dzięki nim za wartościowy.

IMG_0499

Na mecie, która znajdowała się w Gminnym Ośrodku Kultury i Sportu w Kleszczewie zostaliśmy zaproszeni na chwilę na scenę, by usłyszeć pochwałę za bieg w szczytnym celu 🙂 Później udało się wspólnie wypić kawę/herbatę i porozmawiać. Mój przyjazd wzbudził zdziwienie a jest to zupełnie naturalne. Dla mnie przecieranie nowych szlaków jest czystą przyjemnością i można powiedzieć, że podróże, te mniejsze i te większe w tym celu są normą. Ale w tym wypadku było jeszcze więcej szaleństwa. Wierzę w to, że tak właśnie miało się stać. W to, że poznanie kolejnej części Wielkopolski i tych ludzi nie jest przypadkowe. Wszystko w życiu jest po coś. Tak mnie ciągnęło do zrobienia tych piętnastu kilometrów w niedzielę, że wyeliminowałam wszystkie krótsze dystanse (pomijam to, że u siebie nie zdążyłabym się zapisać w ostatniej chwili) i moją metą stało się Kleszczewo.

IMG_0593

WOŚP może być dumne z tego, że zainspirowało ludzi do tak wspaniałych inicjatyw w całej Polsce, a my powinniśmy być dumni z siebie, bo te puszki nie pójdą na marne. Niech nam to dobro pozostanie w głowach jak najdłużej 🙂

IMG_0485

Aga

 

Posts published: 246
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.