Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

XXXIII Bieg Chomiczówki. To był dobry dzień!

Kiedyś tak bardzo nie znosiłam piosenki Sidneya Polaka „Chomiczówka”, że w pierwszym momencie z przekory powiedziałabym, że TAM nie wystartuję. Ale to było kiedyś. Do dziś nie odsłuchałam ponownie tej muzyki, za to warszawską Chomiczówkę lubię, za ten bieg właśnie 🙂 Mój debiut na trzypętlowej trasie pomiędzy blokowiskami na Bielanach był rok temu. Wówczas uznałam to za dobry wybór i teraz chętnie tam wróciłam. Czy bieganie pomiędzy budynkami, nierzadko po kostce brukowej może być dobrym wyborem? Pewnie! Poza pierwszymi metrami, kiedy na kostce owej był za duży ścisk i trudno było ustabilizować tempo, biegło mi się dość swobodnie. No, może jeszcze poza momentami kiedy moje buty witały się z kolejną kałużą.

Zastanawiam się, co mogłabym powiedzieć na temat swojego dzisiejszego tempa, i czy rozkładanie go na czynniki pierwsze Was zainteresuje. Uważam, że nie. Nie wiem czy udało mi się kiedykolwiek doczytać do końca relację, w której biegacz wspomina, jak to na drugim kilometrze biegł o … szybciej, a na kolejnym troszkę wolniej, bo…. Hmm, nie umiem tak pisać, a kiedy czytam o tym u kogoś, te sekundy jakoś mi się zamazują 🙂

Nie potrafię powiedzieć, jak mi się biegło na poszczególnych kilometrach. Zaczęłam może odrobinę za szybko i choć stanęłam w swojej strefie startowej, tempo „grupowe” nieco mnie ograniczało. Potem udało mi się ustabilizować swój krok i średnia oscylowała cały czas w granicach 5:20/km. Cieszyłam się z tego i postanowiłam nie dać się ponieść emocjom, by przypadkiem nie skończyło się to nagłym spadkiem energii do poziomu krytycznego. Ostatni kilometr był jednym z najszybszych. Kiedy zapytałam Kasi, która czekała tuż przed metą, czy makijaż mam w porządku, nie usłyszała, bo śmignęłam jej przed oczami jak… strzała 😉 Po odebraniu medalu tak bardzo chciałam pić, a nigdzie nie mogłam dostrzec wody. Na szczęście dostałam niemal natychmiast kluczyki od samochodu, w którym było picie i mogłam się przebrać. Mało rzeczy tak mnie drażni, jak konieczność pozostania w mokrym ubraniu po biegu.

IMG_1460

Co do samego biegu – pod kątem organizacyjnym nie znajduję zastrzeżeń. Muszę przyznać, że trasa zachęcająco nie wygląda, ale kiedy przemierza się ją z tyloma biegaczami, mijając po drodze wielu kibiców, wtedy startowanie na Chomiczówce nabiera znaczenia. To już 33. edycja. Ten bieg to historia. Może właśnie dlatego tak dobrze się tam odnajdujemy? Jak mówią, „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. I z tego powodu nie chciałabym wiedzieć, co myślą ludzie, którym (chyba można tak powiedzieć) sterroryzowaliśmy w niedzielę osiedle. Uważam, że jako osoby startujące w biegu zorganizowanym mamy do tego prawo, ale też powinniśmy zrozumieć zdenerwowanie mieszkańców. Osobiście nie spotkałam się tam z żadną nerwową sytuacją, ale słyszy się o tym wiele (na przykład, jedna z moich ulubionych porad brzmi: „do lasu!”).

Nie wrzucam biegaczy do worka z napisem „dobrzy”, a obserwatorów, którzy się wokół trasu biegu znajdują i psioczą na nas, do worka z napisem „źli”, oj nie. To przecież zależy, co dana osoba sobą reprezentuje, a nie czy uprawia sport. Podczas biegu podziwiałam tych, którzy ze spokojem oczekiwali, aż przebiegniemy, nawet maluśkiego skrzywienia nie odnotowałam na wielu twarzach. Stąd moja refleksja. Szanuję tych ludzi za to, że tolerują naszą pasję, a nierzadko włączają się do kibicowania.

IMG_1772

To była wspaniała niedziela. Najpierw XXXIII Bieg Chomiczówki, później odwiedziny u rodziców z pysznym obiadem i ciepłą atmosferą, a na koniec dnia szampan – toast wzniesiony za życie. Bo ono jest piękne, tylko te zakręty czasem trudne, nieoczekiwane…

Aga

 

Posts published: 240

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.