Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Dwa światy emocjonalne, dwa bieguny, dwa przeciwstawne pola magnetyczne. Jak znaleźć równowagę?

Nurtuje mnie kwestia znalezienia równowagi w życiu determinowanym przez bieganie. Motyw pasji jest na tyle oczywisty, że rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, czy bariera pomiędzy robieniem czegoś dla przyjemności a upartym dążeniem do osiągnięcia celu w ogóle istnieje. Z jednej strony odnajdujemy w bieganiu sens – spędzamy w ten sposób wolny czas, dbamy o zdrowie, kondycję, sylwetkę, chcemy podczas biegu „przewietrzyć umysł”,  nierzadko pozbyć się przytłaczającego ciężaru codzienności. Powodów może być tyle, co dni w roku kalendarzowym.  Z drugiej jednak strony napotykamy na niekończącą się ilość motywujących zdań, wpisów, cytatów, które sprowadzają się do tego, że słowa „dziś nie biegam” trudno wypowiedzieć na głos. No jak to? Przecież powinniśmy nieustannie oddawać hołd pasji. A najlepiej czynić postępy.  12901352_971209832998546_464104987435237481_o

Lubię widzieć w swoim bieganiu postępy, ale nie bardzo podoba mi się, kiedy biegacze wzajemnie ich od siebie oczekują. Odnoszę wrażenie, że w tej części sportowego świata na piedestale, a przynajmniej wśród najbardziej pożądanych synonimów stawiane są życiowe rekordy. To dobrze, że staramy się być lepsi od samych siebie z dnia wczorajszego, jednak nie dajmy się zwariować. Apel ten dotyczy również mnie. Nie różnię się niczym od biegaczy amatorów, którzy chcą jak najlepiej „wyszlifować” swoje ciało na nowy sezon, ale…. litości! Dla siebie samego przede wszystkim! Możemy osiągać coraz lepsze wyniki, ale nie musimy. Uważam, że każdy z nas powinien sam wyczuć granicę, do której może dotrzeć. Jesteśmy w stanie zbliżyć się do pułapu, który dawniej nie mieścił się w naszej wyobraźni, ale niebezpieczne bywa myślenie, że ten pułap jest elastyczny. „Jeszcze raz, jeszcze trochę, tylko jeden test i już się uspokoję…” To cały czas jest ta sama pasja, ale ona też może stać się niebezpieczna dla naszego organizmu. Nikt z nas nie jest studnią bez dna.

Zaczęłam się nad tym zastanawiać z prostej przyczyny. Swój wolny czas rozpatruję najpierw pod kątem biegania lub ćwiczeń ogólnorozwojowych, które mogłyby mnie uchronić przez kontuzją, potem dopiero jest cała reszta. I mimo że są sprawy, które natychmiast będą warunkowały mój wolny czas pod kątem innym niż sportowy, to tak zwane sprawy „nadzwyczajne”. Czy to oznaka wielkiej miłości do sportu, czy też forma ucieczki przed codziennością? Są sytuacje, w których odpuszczam, bo wiem, że życie napisało scenariusz, z którym nie należy polemizować. Teraz jestem na końcu etapu, w którym podporządkowuję się treningom przygotowującym mnie do maratonu i tym bardziej rozmyślam, na ile jest tej pasji we mnie, a na ile pasja pomaga mi w dotarciu do celu – stanięcie na starcie królewskiego dystansu w jak najlepszej kondycji. Albo też – biegam bo lubię, czy biegam bo muszę być coraz lepsza? Granica jest dość cienka.

Za każdym razem, kiedy dzieje się w moim życiu coś negatywnego i udaje mi się to mniej lub bardziej wybiegać, kocham swoją pasję jeszcze mocniej, bo daje mi ona siłę do walki czy przetrwania trudnych momentów. I strofuję się za każdym razem, kiedy zaczynam się zastanawiać, ile poziomów w górę jeszcze byłabym w stanie poszybować. Niech efekty w postaci wyniku będą skutkiem ubocznym. Ja już jestem na najwyższym poziomie z możliwych pod względem swoich biegowych marzeń, bo tym marzeniem było przebiegnięcie maratonu. Teraz pojawia się jedynie pytanie, czy będę w stanie ten poziom utrzymać, to znaczy, czy będę w stanie wciąż cieszyć się z tego, co udało mi się osiągnąć, nie zapętlając się w cyferki, które nigdy nie miały dla mnie kluczowego znaczenia. Trzeba mieć do siebie ogromne zaufanie, by nie wpaść w sidła ambicji.

Nie jest łatwo utrzymać apetyt na tym samym poziomie, kiedy w miarę upływu czasu po wielomiesięcznych a później wieloletnich systematycznych treningach przychodzą efekty w postaci szybszego tempa. Niech efekty przychodzą, ale bez udziału mojej zachłanności. Radość z biegu, nie z wyniku. Satysfakcja z przebiegnięcia maratonu w dobrej formie, niezależnie od tego czy będzie to 3:59 czy 4:01, bo czy to nie jest ten sam wynik tylko nieco zmieniony ze względu na długość postoju w punktach nawadniania? Jeśli Fundacja Przetarty Szlak zacznie promować walkę o sekundy, to znaczy, że jej pomysłodawczyni i założycielce uderzyła woda sodowa do głowy 😉 Ale jestem pewna, że do tego nie dojdzie.

Aga

Posts published: 246

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.