Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Półmaraton w Gdyni. Co ja tu robię na dwa tygodnie przed maratonem?

Ano, rozładowuję przedmaratońskie napięcie, kończę łapać wiatr w żagle przed udaniem się na kontrolowany odpoczynek, który będzie trwał do 3 kwietnia i ostatecznie sprawdzam, czy mam w ogóle z czym do tego Paryża jechać. Poza tym testuję jak się biega w Gdyni, bo to mój pierwszy start w tym mieście. Okazało się, że pod względem formy to był dla mnie jeden z lepszych dni. Gorzej z pogodą, ale nie ma tego złego. Przecież skoro na tej niełatwej, wietrznej trasie osiągnęłam spory jak na swoje możliwości sukces, to oznacza, że jestem na dobrej drodze do kluczowej w tym sezonie mety. Na maraton nie mam ściśle określonych założeń. Będę biegła jak zawsze – na samopoczucie, a wszystko to, co do tej pory robię, staram się robić tak, by wycelować na szczyt formy 3 kwietnia. Do ostatniej chwili nic nie jest pewne, chociażby dlatego, że przed niektórymi startami miewam bezsenne noce i gdy bieg był dłuższy niż 10-15 kilometrów, odczuwałam to na trasie. Myślę, że nie ma co gdybać. Piwo już się rozlało. Za 2 tygodnie zobaczymy czy będę spijać śmietankę czy pozostaną mi tylko opary. Wszystko, co miało się stać już się stało. Start w Gdyni był dla mnie ważnym rozdziałem, można powiedzieć metą przygotowań.

Ten wiatr, z którym zawodnicy mierzyli się na biegu był trochę jak samospełniająca się przepowiednia. Nakręciłam się na to, że skoro nad wodą, to na pewno będzie wiało, szczególnie że prognozy pogody nie bardzo uwzględniały słońce. Tak bardzo skupiłam się w myślach na tym aspekcie, że do mojej świadomości nie docierały informacje o długim, mającym się powtórzyć dwukrotnie podbiegu na ul. Świętojańskiej. Ba, ja nawet nie zauważyłam, kiedy przebiegałam tamtędy po raz pierwszy! Na mecie dopiero pytałam ludzi, co z tą Świętojańską, bo ja to chyba podbiegałam na niej raz 🙂 Ukształtowanie terenu pozostawiało nieco do życzenia dla tych, którym zależało na szybkości, jednak jak dla mnie najgorszy był pod tym względem 17. kilometr. Gdyby tak go ominąć, dało się jako tako zachować tempo bez utraty tchu.

IMG_8879

No dobrze, pogoda pogodą ale czegoś mi na tym biegu zabrakło. W miniony weekend w całej Polsce odbywało się kilka półmaratonów. Wybrałam Gdynię, bo w ramach sprawdzianu formy przed maratonem potrzebowałam silnego bodźca w postaci dużego tłumu ludzi. Nie wzięłam pod uwagę jednak tego, że start był falowy – kolejna grupa startowała co trzy minuty, a bardzo dużo osób znalazło się w niewłaściwej strefie. W efekcie jedni wybiegli spokojnym tempem, inni wystrzelili dużo szybciej i z tego dużego radosnego tłumu na który tak liczyłam zrobiło się jakoś… za luźno 🙂 Wystartowałam z pierwszej czy drugiej linii w swojej strefie, by od razu móc narzucić tempo szybsze niż stojącego obok mnie pacemakera z balonikiem 2:00. O znalezieniu na horyzoncie „zająca”, do którego chciałabym się ewentualnie przyłączyć mogłam pomarzyć. Mój potencjalny pacemaker wystartował 3-6 min. przede mną i choć najlepiej wychodzi mi bieg własnym tempem, nie miałam prawa wyboru pod groźbą dyskwalifikacji. Przy zapisach z tego co pamiętam należało podać swoją życiówkę w półmaratonie i na tej podstawie zostaliśmy przydzieleni do konkretnych stref, o których zmianie nie mogło być mowy (na wolniejszą – owszem, na szybszą absolutnie nie). Z jednej strony motywujące mogło być to, że przez cały czas powoli ale konsekwentnie mogłam wyprzedzać innych, za plus dla wielu osób można uznać brak ścisku na trasie, ale po tym przykładzie utwierdzam się w przekonaniu, jak wiele logistycznej pracy wymaga dobre rozmieszczenie ludzi na starcie tak by i biegacze i organizatorzy byli zadowoleni. Teoretycznie wszystko poszło dobrze, nikt nie musiał się prawdopodobnie rozpychać łokciami, by móc biec swoim tempem, mimo to bałagan w strefach startowych tak czy inaczej był. Ci, którzy od razu trafili do właściwej strefy być może nie mieli okazji zauważyć jakiejkolwiek niedogodności, szczęściarze! Ja ulokowałam się nie tam, gdzie trzeba, nie miałam możliwości zmiany mimo długiej dyskusji z panią, do której zostałam skierowana w Biurze Zawodów.

Piszę tylko o tym, co sama doświadczyłam a co zostało wzmocnione przez rozmowy z innymi biegaczami, tymi znajomymi i tymi nieznajomymi, dzielącymi podobny los w strefie startowej. Jak uniknąć ryzyka przydzielenia do niewłaściwej grupy na dużych biegach, na których organizatorom zależy na maksymalnym uniknięciu bałaganu? Można być jasnowidzem, albo… nie wiem. Wiem, że organizatorzy w Gdyni chcieli dobrze. Trudno uniknąć pomyłek w kilkutysięcznym tłumie.

IMG_9207

Poza tym przydługim opisem jedynej niedogodności, którą zauważyłam podczas biegu, z atmosfery panującej w Gdyni jestem bardzo zadowolona. Najbardziej doceniam punkty kibicowania – chyba na każdym z nich poziom adrenaliny podnosił mi się jeszcze bardziej i zagrzewał do boju. Wolontariusze – ich zawsze podziwiam za poziom zaangażowania. Picia nie brakowało, choć miałam obawy po pierwszym punkcie nawadniania z jednym stolikiem, na którym już mało co było podczas gdy tam dobiegałam. Ostatni odcinek trasy przebiegał bulwarem – było pięknie, brakowało jedynie słońca. Gdy do tego podsumowania dodam poziom swojego zadowolenia na mecie, bieg uważam za wyjątkowo udany. I powtórzę to jeszcze raz. Jeśli w tych warunkach udało się osiągnąć sukces, to znaczy, że przy słonecznej, bezwietrznej pogodzie jesteśmy w stanie przenosić góry! Tego się trzymam i wiem, że będzie jeszcze lepiej. Wizualizacja mety to podstawa, zaraz obok systematycznej pracy i odpowiednich warunków atmosferycznych, towarzyszących nam na trasie 🙂

IMG_9320

Aga

LINK DO GALERII ZDJĘĆ —–> http://przetartyszlak.pl/web/PZU_GDYNIA/

Posts published: 246
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.