Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Dzień maratonu to data nadzwyczajna. Wtedy spotykają się pasja, ambicje i rzeczywistość.

Lada moment będę w drodze do Paryża. Nie mogę uwierzyć, jak ten czas szybko mija. O biegu na królewskim dystansie rozmyślałam bardzo dużo. W końcu taki start nie zdarza się często. W moim przypadku, jak dotąd, nie częściej niż dwa razy do roku. Czy ta częstotliwość się zwiększy? Nie sądzę, czuję za duży respekt do maratonu i za każdym razem traktuję go jako ukoronowanie przygotowań liczonych w miesiącach. W Paryżu zamierzam pobiec na tyle dobrze, na ile dyspozycja tego dnia mi pozwoli. Jeśli coś pójdzie nie tak, nie usłyszycie ode mnie, że postanowiłam skupić się na celebrowaniu dystansu 😉 Zero ściemy, obiecuję!

Startuję w biegach zorganizowanych często i skupiam się wówczas właśnie na czerpaniu jak największej radości z biegu. Rzadziej do wyniku podchodzę poważnie, jeżeli już to w kontekście sprawdzenia formy przed maratonem. Tak było właśnie w na półmaratonie w Gdyni. 42 kilometry to poważny wysiłek. Ba, olbrzymi wysiłek dla organizmu, przy którym moim zdaniem nie ma czasu na zabawę. Skupianie się na odpowiednim rozłożeniu sił nie przeszkadza w czerpaniu radości z biegu na który czeka się miesiącami, niemniej staram się uważać by tym razem euforia nie przyćmiła głosu rozsądku.

Gdyby maraton miał mi pójść tak swobodnie jak najdłuższe w ramach przygotowań, trzydziestokilometrowe wybieganie, nie miałabym się czego obawiać. Ale ani ja, tak jak prawdopodobnie żaden inny biegacz nie jestem w stanie powiedzieć, że tej niedzieli będzie na 100% jego dzień. Przed tym wybieganiem też nie byłam w stanie tego powiedzieć. Mało tego, wychodząc z domu po cichu liczyłam że dobiję do 21-22 kilometrów, bo będzie to minimum, z którego będę wówczas zadowolona w kontekście zbliżającego się 3 kwietnia. Zatem jaką mam pewność, że właśnie tego dnia będzie mi się biegło swobodnie, o ile w przypadku maratonu w ogóle można mówić o swobodzie? Z jednej strony, żadną. Z drugiej, jest duża szansa na to, że emocje, atmosfera i tłum kipiący endorfinami sprawią, że mimo wszelkich niedogodności będzie to mój czas, mój dzień, moje… 4 godziny? Mniej więcej, bo tempo zweryfikuje niedzielny poranek. Na tyle może być mnie stać, ale bardziej mówię to w kontekście wyniku uzyskanego na Maratonie Warszawskim, niż założeń na Paris Marathon.

Drodzy przyjaciele, biegacze, obserwatorzy, osoby życzące mi dobrze i nie mogące doczekać się mojej porażki – będę najszczęśliwsza, dobiegając do mety bez nieprzyjemnych niespodzianek po drodze, a nie wówczas, kiedy mój komputer treningowy obwieści radosną nowinę. Mam ciche założenia co do mojego czwartego maratonu, ale są one bardziej wytworem wyobraźni aniżeli jakichkolwiek wyliczeń. Odpowiadając na pytanie, które zadawano mi niejednokrotnie przed poprzednimi maratonami – czy biegnę na konkretny czas – odpowiadam – pobiegnę najlepiej, jak będę mogła tego dnia.

Aga

Posts published: 242

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.