Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Nie zamieniłabym się z nikim innym.

Pasja zdeterminowała mój styl życia. Od zawsze lubiłam podróżować, wcale niekoniecznie w odległe zakątki. Od pewnego czasu tryb mojej pracy niezupełnie przypomina etaty, na których wcześniej byłam zatrudniona. Od pewnego czasu czuję, że żyję, bo nie muszę dostosowywać się do odgórnie ustalonych schematów. Ale też nie jest jednoznacznie łatwo i przyjemnie, bo czasem okazuje się o 17, że muszę jechać 200-400 kilometrów w jedną stronę, by załatwić coś w ciągu 15 minut. Od tego elastycznego modelu dnia roboczego też będę odchodzić na rzecz innego równie elastycznego modelu w innej branży.

Razem będziemy odchodzić, bo robię to wszystko z moim partnerem, który stał się dla mnie najlepszym przyjacielem właśnie wskutek wielogodzinnych rozmów podczas wyjazdów służbowych, wówczas jednodniowych w obrębie Mazowsza. To ja bardziej pomagam Jemu w codziennej pracy, bo choć staramy się znaleźć w tym wszystkim równowagę, nigdy nie obarczy mnie dodatkowymi zadaniami kiedy widzi jak bardzo jestem zmęczona. Jesteśmy drużyną zbudowaną na solidnej podstawie. Podstawie, która jest naszą tajemnicą i ukrytą „bronią” 😉 Na co dzień zdarza nam się stykać z niedowierzaniem w jakość tego teamu i to jest nasza najmocniejsza strona. Jestem szczęśliwa coraz bardziej z dnia na dzień, być może właśnie dlatego o tym piszę. Czuję się szczęśliwa, bo tak jak dotychczas to niedowierzanie mnie drażniło, smuciło, podcinało skrzydła, tak teraz moje podejście do tematu dojrzało.

Na piedestale stawiam takie wartości jak miłość, przyjaźń, rodzina, zdrowie, praca, pasja (nie dotykam publicznie tematu religii). Jakkolwiek banalnie to brzmi, to właśnie na podstawie tych wartości buduję całe swoje życie. I nie różnię się pod tym względem od innych ludzi, z tym że każdy posiada swój własny system wartości i realizuje je na swój sposób. Z uderzającą siłą dotarły do mnie ostatnio ważne wnioski. Od lat docierają cały czas nowe, ale to teraz moje oczy otworzyły się szerzej. Jakim prawem czyjeś niedowierzanie, ocenianie, rozsiewanie plotek ma mieć negatywny wpływ na moje życie? Dlaczego ktoś, kto mnie nie zna a jedynie posiada pewne wyobrażenie na mój temat miałby sprawiać, że budzę się w złym nastroju? Dlaczego mam dać satysfakcję szuraniem spuszczoną głową po chodniku komuś, kto życzy mi nieszczęścia? Przecież mam swoją tajną „broń”! Swoje życie mam w swoich własnych rękach i potrafię nim na tyle dobrze pokierować, by przy okazji zrobić coś dobrego dla innych.

To wszystko utwierdza mnie jedynie w przekonaniu, że założenie fundacji było czymś potrzebnym dla społeczności sportowej. Jak każdy człowiek potrzebuję motywacji do tego, by każdego dnia iść dobrą drogą. W momencie, kiedy fundacja powstawała byłam w silnej euforii biegowej. Cały czas ją posiadam, ale za jedno jestem sobie wdzięczna. Nie znałam przyszłości, nie wiedziałam jak moja pasja rozwinie się dalej i wykorzystałam swoje największe motyle biegowe w brzuchu do tego, by pójść do notariusza i przypieczętować tę euforię. Zamroziłam ten stan w postaci tak wielkiej motywacji! Jestem zbyt ambitna na to, by zawieść samą siebie. Kilka lat temu zrozumiałam, że tylko człowiek, który sam ze sobą czuje się dobrze, może wyjść z dobrym projektem do innych ludzi. Robię dalej to, co robiłam wcześniej – przez cały rok poznaję nowe ścieżki, wracam na przetarte, poznaję biegaczy, organizatorów, kibiców, sukcesywnie staram się przekazać Wam to, co w bieganiu widzę najlepszego. Liczące setki, nierzadko przekraczające tysiąc fotografie z imprez sportowych są nieodłączną tego częścią. Uważam, że robię coś potrzebnego dla biegowej społeczności i wydaje mi się, że założenie fundacji było najlepszą drogą nie tylko do tego, żeby utrzymać własną olbrzymią motywację, ale też dlatego, żeby… to co robię wraz fotografem ludziom nie spowszedniało. Cenię swoją pracę, cenię siebie i potrzebuję czuć się doceniona. Bez Waszego odbioru moja strona nie miałaby żadnego sensu. To Wy nakręcacie mnie do dalszego działania. Pasja nakręca mnie do aktywnego trybu życia, ale do prowadzenia strony i działalności niezbędni są jej odbiorcy 🙂

To co z tym ocenianiem, rozsiewaniem plotek, życzeniem mi źle?

Społeczność biegaczy nie jest, jakby się mogło wydawać osobom „z zewnątrz” jednolita, zgrana i darząca się sympatią – sama dawniej myślałam, że tak jest. Skoro mamy wspólną pasję, to możemy przynajmniej oczekiwać od siebie wzajemnego szacunku? Niestety, nie zawsze możemy. Okazało się, że rywalizacja pojawia się nie tylko na trasie biegowej, a powszechnie znane endorfiny bywają przykrywką dla rzeczywistych intencji. Chyba nie muszę dodawać, że moje plany i działania są niektórym osobom nie na rękę? W każdej dziedzinie życia znajdzie się ktoś, komu przeszkadza cudze szczęście i powodzenie.

Niezależnie od tego, ile osób będzie po mojej stronie, pójdę swoją drogą. Mam wszystko, czego potrzebuję do dalszego budowania szczęścia i bardzo bym chciała móc się tym szczęściem dzielić z odbiorcami tej części mojego życia, którą sama zechcę pokazać. Chcę robić to z pożytkiem dla społeczności biegaczy, bez rozmieniania się na drobne elementy mojego życia prywatnego. Łatwo pojawić się na językach pokazując… no właśnie, co pokazując? Gdzie jest granica odkrywania własnej prywatności dla zdobycia popularności? Pokazywania prywatności a może…. próby kopiowana cudzego stylu życia bynajmniej nie dla osiągnięcia bezkompromisowej radości z biegania? Nie wiem czy cokolwiek rodzącego się w umysłach osób życzących drugiemu człowiekowi źle, pragnących sławy czy władzy mnie zdziwi. Wiem natomiast, że droga której kierunkiem rządzą negatywne pobudki, jest drogą donikąd.

Pójdę swoją drogą i mam poczucie, że nie zamieniłabym się na moje życie z nikim innym.

Aga

Posts published: 240

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.