Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Mój Wyszków, moje rozczarowanie.

Kiedy wchodzisz do jakiegoś domu lub stajesz się częścią pewnego skupiska ludzi, czujesz się intuicyjnie jak proszony lub nieproszony gość, prawda? Wiesz w jakim celu lub z jakiej przyczyny znalazłeś się w określonej sytuacji i jesteś w stanie po krótszym lub dłuższym czasie stwierdzić, czy będziesz chciał tu wrócić. Jeśli od razu się zbuntujesz, tak jak to miało miejsce u mnie w Wyszkowie, istnieje ryzyko, że Twój pierwszy raz będzie ostatnim. O ile nie musisz tam wracać. Na żadną imprezę sportową wracać nie muszę, mogę co najwyżej chcieć. Mogę też uznać, że przecież każdy zasługuje na drugą szansę a ja być może będę chciała w przyszłości poświęcić swój czas na to, by dać tę drugą szansę. Tego jeszcze nie wiem. Jako socjolog śmiało mówię: „to zależy”.

IMG_2748

Organizatorzy byli oschli w stosunku do biegaczy, ale mnie przede wszystkim zirytowało lekceważenie fotografa, który zdaje się przeszkadzał im niemal na każdym kroku. Oni powiedzą, że to nie fotograf przeszkadzał, ale jego rower. A ja się pytam – od kiedy rower, na którym ZA zawodnikami na linii startu siedzi osoba, która za moment będzie się przemieszczać POBOCZEM trasy (nigdy nie był na tyle bezczelny by przeszkadzać zawodnikom podczas biegu) by wykonać pracę DLA organizatorów, których celem było zgromadzenie zawodników w dniu startu? Przykro mi to mówić, ale ani ja ani fotograf nie poczuliśmy, by osoby kierujące biegiem z życzliwością realizowały swój cel. Podam jeszcze jeden przykład. Przy barierce (tak się składa, że akurat tuż obok mnie) stał jakiś rower. Gdyby mi nie uświadomiono, że komuś on przeszkadza, nie przyszłoby mi to do głowy. Ale w porządku, rower ten powinien stać po drugiej stronie barierki by w najmniejszym stopniu nie stanowić przeszkody dla zawodników, mających niebawem zebrać się w strefie startowej. Komunikat spikera brzmiał mniej więcej tak: „Proszę zabrać ten rower, bo przeszkadza”. Oschły, rozkazujący ton nie wskazujący na to, o jakie miejsce przebywania „problemu” chodzi. Komunikacja w stopniu podstawowym? Chyba raczej jej brak.

Po raz pierwszy tak uderzająco rozczarował mnie klimat biegu, który tworzą przecież przede wszystkim organizatorzy, a dopiero później biegacze. Zawodnicy czują, czy są proszonymi gośćmi. Jeśli są, naturalnym jest stan większej radości z biegu. O czym w ogóle jest to rozważanie, przecież po to są organizowane biegi by celebrować sport! Nieważne, czy chodzi o dobry wynik czy po prostu dobiegnięcie do mety. Wolontariusze spisali się jak mogli najlepiej. Orkiestra grała przepięknie i motywująco. Kurtyny wodne w postaci mgiełek były wyjątkowe, nie spotkałam jeszcze takich podczas innych biegów. Kibiców nie było uderzająco dużo, ale angażowali się w nasz wysiłek. Ludzie spotkani na trasie biegu (przeze mnie osobiście) byli życzliwi, z dwoma czy trzeba osobami wymieniłam kilka miłych zdań. Dlaczego więc nie mogłam poczuć się w pełni swobodnie w mieście, w którym się urodziłam? Nie zamierzam zniżać zasług organizatorów do zera. Byłby to z mojej strony duży nietakt i niesprawiedliwość. Ale brakowało mi czegoś więcej niż kropki nad „i”. Wierzę, że moja opinia nie zostanie opatrznie zrozumiana. Jak by nie patrzeć, nigdy wcześniej nie pisałam relacji w tym tonie. A może właśnie dlatego tak lekko mówię o tym, że coś mi się nie podobało, bo uważam, że to właśnie od Wyszkowa chciałam dostać tak wiele euforii biegowej?

IMG_2892

Moje odczucia poza wolontariuszami uratowali kibice. Często wspominam w relacjach o tym legalnym dopingu, bo niezwykle cenię sobie fakt, że ktoś poświęca swój wolny czas na to, by wesprzeć biegaczy na trasie. Cztery bliskie mi osoby dopingowały mnie personalnie, tym bardziej oczywistym jest, że na trasie czułam się szczęśliwa i uśmiechnięta. No, może niezupełnie bo na ostatnim kilometrze złapała mnie bolesna kolka, ale dotrwałam do mety i usatysfakcjonowana z ilości wydobytej z siebie energii na trasie pojechałam chodnikiem na rowerze do samochodu.

Jest mi przykro, że muszę napisać (mimo pochlebstw o wielu elementach biegu) te smutne słowa akurat o imprezie organizowanej w Wyszkowie. Muszę, bo nie wyobrażam sobie przemilczeć przed Wami tak istotnych dla mnie kwestii. Być może to tylko zbiór detali, nie mających znaczenia dla pozostałych zawodników. Dla mnie jako prezesa fundacji promującej to, co w bieganiu jest najpiękniejsze, milczenie nie wchodziło w grę. Nie wydaje mi się, by przy całym tym rozczarowaniu zabrakło taktu w moim przekazie.

Aga

Posts published: 245

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.