Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Bieganie ma sens, ale sensu życia nie zagwarantuje. Refleksje z biegu z Cannes do Nicei.

W trakcie pobytu we Francji, szczególnie gdy już dojechaliśmy do Saint Tropez, nie bardzo kontrolowałam swoje emocje związane z planowanym biegiem na trasie Cannes – Nicea. Długo spacerowaliśmy, oglądaliśmy, dyskutowaliśmy o tym jak tu jest, a ja co któreś zdanie wtrącałam: „Ale myślisz, że dam radę te 30 km? Nie znam trasy, nie wiem czy mam tyle siły” i tak dalej. Wiem, męczące. Nie wiem czy bardziej dla mnie czy dla Niego 🙂 Oboje wiedzieliśmy, że sobie poradzę, ale stres miałam taki jak przed ważnymi zawodami. I mówiłam kilka razy: „Tylko pamiętaj, ja muszę wystartować przed południem, obudzisz mnie z rana?” Nocowaliśmy w Porcie Grimaud, zatem do Cannes musieliśmy dojechać już w dniu biegu. Oczywistym było, że nie zdążę wystartować przed południem. Po prostu chciałam mieć ten stres za sobą.

IMG_5761

Obudziliśmy się w momencie, kiedy wydawało mi się, że w jakiś dziwny sposób teleportuję się do Cannes i właśnie będę startować. Szybko postanowiliśmy, że teraz wybierzemy się na plażę a żeby mi zagwarantować bieg bez udziału największego słońca, wyruszymy na start po południu. Pewne było to, że nie chcę odkładać go na kolejny dzień. Cały swój kontrolowany odpoczynek od sportu podporządkowałam pod tę metę. Cały czas byliśmy o co najmniej dobę spóźnieni w stosunku do planów. Do końca nie wiedziałam w jaki sposób nagle znajdę się w Cannes. Jeszcze w Marsylii (do której wrócę w następnym wpisie) wydawało się to dość mgliste. Ostatecznie rozwiązanie okazało się bezproblemowe: dojechaliśmy na start z Portu Grimaud i po biegu wróciliśmy w to samo miejsce. Strata czasu? Gdy jest się we dwoje takie pojęcie jak „strata czasu” nie istnieje 🙂 Nawet w przypadku, gdy są jakieś opóźnienia. Najwyżej kolejnego dnia ominą nas inne przyjemności. Dziś jesteśmy szczęśliwi. A jesteśmy na urlopie, więc mamy tym bardziej dla siebie czas.

IMG_5774

Taki własny start z ustaloną wcześniej trasą wzbudzał we mnie specyficzne uczucia. Nie lubię snuć tego rodzaju planów, ani co do godziny startu w pojedynkę, ani szczegółowej trasy, ani też liczby kilometrów. Tutaj było inaczej, bo chciałam zrobić coś szczególnego. Już wcześniej wiedziałam, że wystartuję z konkretną intencją. Znałam mniej więcej trasę maratonu z Nicei do Cannes odbywającego się w listopadzie, zatem łatwiej było mi zaplanować najdłuższe wybieganie podczas urlopu. Z tym że odwróciłam kierunek biegu. Nawet nie patrzyłam szczegółowo na mapę. Nie miałam pojęcia, gdzie dokładnie wybije mój trzydziesty kilometr, ale pewne było dotarcie na promenadę, na której 14 lipca doszło do zamachu. To bardzo smutne, że z tym wydarzeniem teraz kojarzy się miejsce docelowe turystów, zastanawiających się do tej pory na przykład nad tym, czy w Nicei jest fajna plaża. Nie chcę wpływać na Wasze uczucia. Pobiegłam tam z potrzeby własnego serca i podzieliłam się tym z Wami. A czy ma to dla Was jakieś znaczenie, pozostawiam w domyśle. Dla mnie miało ogromne.

IMG_5828

Wolność – uczucie jakie wyzwala we mnie bieganie. Podczas biegu pojawiła się w mojej głowie nie pierwsza refleksja na temat tego, jak niezależne od nas czynniki potrafią to uczucie odebrać, zgasić, zdeptać. Wydawałoby się, że my, pasjonaci biegania nie potrafilibyśmy żyć spokojnie bez możliwości realizowania siebie w pasji. Niestety, takie wydarzenia jak to w Nicei uświadamia nam, że człowiek człowiekowi może odebrać dużo więcej niż pasję. Niewyobrażalnie więcej.

IMG_5797

W pogoni za tym, co chcielibyśmy mieć a czego mieć nie musimy, warto się czasem zatrzymać. Sama trasa przebiegała płynnie. Biegło mi się lekko, widoki rekompensowały gorsze momenty, których było zadziwiająco niewiele jak na trzydziestokilometrowy bieg. Mój partner mnie asekurował. Widzieliśmy się co jakiś czas, tam gdzie udało się zaparkować choć na chwilę. Nie zatrzymywałam się jednak na długo. Czułam się po raz pierwszy w życiu tak, jakby ktoś delikatnie dotykał moich pleców i popychał w stronę mety. Coś niesamowitego! Niestety niemal dokładnie po przebiegnięciu pięciu kilometrów musiałam zatrzymać się z powodu blokady policyjnej i wsiąść do samochodu na krótki objazd. Wybrzeże było niedostępne a ja nie ważyłam się błądzić po bocznych ulicach. Nawet na prostej później udało mi się zgubić na mniej więcej kilometr 😉

IMG_5852

Gdy dobiegałam do promenady nicejskiej radość z przebiegu trasy ustąpiła głębokiej refleksji. Refleksji o tym, że tylko taka meta w życiu ma sens, na której możemy paść bliskim w ramiona i dzielić się radością. Refleksji o tym, że smutek jest nieodłącznym elementem naszej egzystencji i potrafi przybrać on oblicza, których nie życzylibyśmy największym wrogom.

IMG_5835

I o tym, że w momencie największej niesprawiedliwości tego potencjalnego wroga uznalibyśmy za życzliwą nam osobę, bo w gruncie rzeczy zrobił on krzywdę, którą jeszcze da się naprawić.

Aga

Posts published: 245
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.