Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Kiedy „koniec świata” nabiera nowego znaczenia.

Ile trzeba mieć zaufania do drugiej osoby, żeby zdecydować się na podróż o długości 10 000 km z opcją spania w samochodzie, bez specjalnych perspektyw na możliwość odizolowania się od siebie choć na chwilę w osobnym pomieszczeniu? Ok, nie wiedzieliśmy dokładnie na ile kilometrów w tę podróż się wybieramy, ale to nie miała być weekendowa wycieczka.

Jak bardzo trzeba być wdzięcznym losowi za to, że spotkało się taką osobę, skoro nie tylko ze sobą wytrzymaliśmy ale jeszcze bardziej do siebie zbliżyliśmy? Nie ma takiej skali, która wystarczyłaby mi na wskazanie odpowiedniej wielkości. W tym tygodniu wyjątkowo sprawy zawodowe nas od siebie odizolowały na kilka dni i czuję się tak, jakbym została za coś przez życie ukarana 🙂

dav

To była nasza najdłuższa dotychczasowa podróż, zarówno jeśli chodzi o czas jak i pokonany dystans. Mogliśmy sobie na nią pozwolić właśnie dzięki temu, że nie płaciliśmy za hotele. Finanse to jedno, ale myślę też, że w tym samym czasie mniej byśmy zobaczyli. Dojechanie codziennie do określonego miejsca noclegowego byłoby dość absorbujące z kilku powodów. Przede wszystkim w pełni sezonu, bez uprzedniego planu wycieczki, mogliśmy pomarzyć o wybieraniu odpowiadających nam ofert na bieżąco. Nie sądzę, że zatrzymalibyśmy się wszędzie tam, gdzie mieliśmy na to ochotę. Może wyjdźmy z innego punktu widzenia: po Hiszpanii, Portugalii czy Francji jeździło tyle samochodów campingowych, że absolutnie nie czuliśmy się w żaden sposób dziwnie czy niekomfortowo. Na całym wybrzeżu nie brakuje campingów, na których można spontanicznie się zatrzymać, choć bywają one absurdalnie drogie. Nie brakuje jednak też parkingów, na których żadnej nocy nie spaliśmy sami, bo „takich jak my” było mnóstwo 🙂 A wodą z pięciolitrowej butelki byłam zmuszona myć się przez trzy tygodnie tylko dwa razy. Nieźle, prawda?

Jeśli chodzi o sprawy logistyczne, myślę że świetnie się razem uzupełniamy. Całkiem zgrabnie szło nam przewidywanie dokąd mniej więcej uda się dojechać następnego dnia czy szukanie miejsc do odświeżenia się. Przy tak wysokich temperaturach, jakie nam towarzyszyły (choć wiedzieliśmy, na co się piszemy), oboje musieliśmy się nie raz wykazać cierpliwością do czekania na prysznic.

Kiedy zbliżaliśmy się do konkretnego miejsca i mówiłam głośno o tym, co chciałabym tam zobaczyć, albo też na bieżąco wymyślałam nowe atrakcje, nie zawiódł mnie nawet raz (!) mówiąc na przykład, że na to czy tamto nie ma już czasu albo że przecież już godzinę szukamy miejsca do zaparkowania i ma dość. Wręcz przeciwnie. Gdy zatrzymaliśmy się po południu na plaży mówił „idź już się opalać, ja znajdę miejsce w tym gąszczu choćbym miał cudu dokonać”. Stał w kolejce na parkingu, na którym trudno byłoby smartem zaparkować i czekał cierpliwie. A potem ze śmiechem przychodził, twierdząc, że te moje wygibasy z daleka już poznał. Bo ja oczywiście nie wytrzymywałam długo leżąc bezczynnie i już od pół godziny ćwiczyłam. Mówię Wam, skarb 😉 Nie wspomnę już o bieganiu, podczas którego asekurował mnie jak mógł. Ktoś może powiedzieć: „nawet nie dał ci spokojnie pobiegać”. Owszem, dał, ale kiedy zapytał czy wiem która jest godzina bo mówiłam że będę dużo szybciej a zbliżał się zmrok, już więcej nie chciałam tak daleko odbiegać sama.

IMG_6072

Harmonia. Spokój. Porządek. Moje ciało nigdy nie było tak sprawne a umysł nie był jeszcze nigdy tak spójny. I choć wróciliśmy do trosk dnia codziennego, choć okazało się że nie wszystko podczas naszej obecności działo się pomyślnie ale nie chciano nas martwić, to najważniejsze że wzajemnie dajemy sobie siłę.

Pójdę na ten koniec świata, a niech mnie. Ciekawe tylko gdzie ten koniec świata się znajduje, bo przy odpowiedniej osobie u boku ma się wrażenie, że on jest na wyciagnięcie ręki i nie jest groźny 🙂 A co więcej, nie do końca chodzi o przebytą odległość. Bo kiedy granice w umyśle ludzkim przestają istnieć, automatycznie nasze perspektywy się zwiększają, bez względu na to, gdzie jesteśmy. Coś w tym jest, prawda?

Aga

 

Posts published: 235
Wyszukiwarka

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.