Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

XIV Bieg Pułaskiego, mój wybór na pierwszy start po maratonie.

Nie bardzo podoba mi się to, że tak wiele rzeczy kręci się wokół pogody. Ale na nic zdadzą się moje marudzenia. Na Bieg Pułaskiego zapisałam się kilka dni wcześniej i wciąż zwlekałam z opłatą i to bynajmniej nie z powodu wiatru, deszczu czy niskich temperatur. Wciąż nie byłam pewna, czy to jest już ten moment, w którym będę mogła powiedzieć sobie, że odpoczęłam psychicznie po maratonie tak jak postanowiłam. Zarzuciłam myśl o planowanych wstępnie dwóch jesiennych półmaratonach, ale tęskniłam za adrenaliną startową, za tym klimatem imprez biegowych – w szczególności kameralnych. Potrzebowałam też bodźca do tego, by zmierzyć się w swojej głowie z coraz bardziej przejmującym zimnem. Jakkolwiek uwielbiam złotą polską jesień, nie cierpię marznąć. Wiem, że będę trenować całą zimę tak jak w poprzednich latach, tylko jak zwykle muszę oswoić się z powrotem do łask wielu warstw ubrań. Wareckiemu biurowi zawodów przyglądałam się dobrych kilka minut, zanim ostatecznie powiedziałam: biegnę!

img_0109

Przed startem. Dodatkową kurtkę zdjęłam do zdjęcia. W miarę rozgrzewki wracała mi wiara w to, że… nie zamarznę.

Trasa jak na miejską dyszkę wcale do najłatwiejszych nie należała. Mieliśmy do pokonania dwie pętle z długimi podbiegami. Wydaje mi się, że drogi do pokonania w dół było mniej niż w górę, ale to może być moje subiektywne odczucie. Na sam widok górek nogi mi zwalniały, z czego śmiałam się mocno analizując swój bieg w drodze powrotnej. Nie mieliśmy również do dyspozycji cały czas asfaltu. O ile ścieżki parkowe były miłym urozmaiceniem, o tyle szczerze nie znoszę odcinków brukowych. Z tym że były one na tyle krótkie, że nic a nic nie będę się czepiać. Niejednokrotnie imprezy biegowe startują czy też finiszują na tego typu podłożu. Coś za coś – jeśli lubimy biec w miłym otoczeniu rynku, najczęściej musimy się z tym liczyć. Na bardziej otwartym terenie spokoju nie dawał wiatr, choć nie był on jakoś szczególnie natarczywy. Szkoda, że słońce nie chciało być natarczywe. Nie wyjrzało nawet na minutkę.

img_0324

Odcinek parkowy z najbardziej motywującym hasłem: „Chuck Norris nigdy nie przebiegł dyszki, a Ty? 🙂 „

img_0682

Finisz pod górę (tutaj też kończyliśmy pierwszą pętlę).

Bieg Pułaskiego dla mnie był nowością. Nie miałam przyjemności wcześniej brać w nim udziału. Wyboru dokonałam w myśl postanowienia o znalezieniu kolejnych szlaków. Teraz już wiem, że to był dobry wybór, bez względu na to czy znalazłam się na pudle czy nie. Czułam się tam swobodnie począwszy od biura zawodów a skończywszy na posiłkach regeneracyjnych, których nikt biegaczom nie żałował. Nawet dostałam propozycję wzmocnienia się ciastkami od pani, która roznosiła je na tacy. To było urocze. A najbardziej wzruszający moment przeżyłam widząc, jak grupa wolontariuszy wybiega do ostatniego zawodnika, by razem z nim pokonać ostatnie metry dopingując i bijąc brawo.

img_0800

Wolontariusze biegnący z ostatnim zawodnikiem do mety.

img_0789

Kiedy masz ochotę z zimna pisać poematy o ciepłej herbacie… 😉

Nieco inaczej wygląda przełamanie zimna na zawodach niż podczas treningu, który odbywa się w okolicy domu. Trzeba pójść do biura zawodów, później rozebrać się do odpowiedniej liczby warstw i poczekać na strzał startera o ściśle określonej godzinie. Po starcie człowiek odnosi wrażenie, że podczas tego oczekiwania ma wyimaginowane problemy – przecież jest ciepło, przecież robimy to, co kochamy 🙂 Pod domem teoretycznie można się zawrócić. Po dojechaniu na miejsce i opłaceniu startu jakoś mniej wypada 😉

img_0861

A może by tak wprowadzić osobną kategorię dla tych, co walczą dwa razy mocniej z głową, by wystartować podczas „mrozu”? 😉

Aga

 

Link do galerii zdjęć —-> http://foto.przetartyszlak.pl/WARKA/

Posts published: 243
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.