Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Częste starty w zawodach – mój punkt widzenia.

Nie jest tajemnicą, że często startuję w zawodach biegowych. Zdarzyło mi się nie raz spotkać z opinią, że kilka razy w miesiącu to za dużo. Nie żeby ktoś mi personalnie powiedział „co ty wyprawiasz?” ale częste starty, tak zwane „treningowe” bywają ogólnie negowane.

O ile rzeczywiście są to starty treningowe/rekreacyjne i w granicach zdrowego rozsądku, uważam, że nie ma się do czego przyczepić. To, że miewamy tendencję do zatracania się w pasji jest raczej tematem na inny wpis. Generalnie często startujących nie brakuje. Ba, zdarzyło mi się zasłyszeć opinii, że ktoś mniej biega w tygodniu żeby mieć więcej siły na częste weekendowe imprezy. Z tym akurat się nie utożsamiam. Uwzględniam wysiłek, jaki zamierzam włożyć w zawody, ale nie traktuję go priorytetowo. Czasem oczywiście tak, ale nie zawsze. Może inaczej: dostosowuję swój wysiłek tygodniowy pod kątem planowanych zawodów, zwracam uwagę na to jak się czuję i rozważam, czy aby na pewno nie biorę na swoje barki (nogi) zbyt dużo. Ale nie robię przerw od biegania w tygodniu, by za wszelką cenę oszczędzić siły na weekendowe starty. Mój wysiłek na zawodach równoważy się z tym, co robię na co dzień. Nie startuję w półmaratonie czy maratonie, kiedy w tygodniu truchtam po kilka kilometrów i generalnie jestem w fazie odpoczynku, tak jak dzieje się obecnie. Jeśli przygotowuję się do maratonu, częściej wybieram dystanse o długości 21, 25 czy 30 kilometrów (te ostatnie zdarzają się najrzadziej i są dedykowane właśnie maratończykom – na przykład Wrocławska Trzydziestka). Jeśli startuję treningowo na dystansie półmaratonu to znaczy, że jestem w odpowiedniej formie i wybieram to na przykład jako opcję wybiegania przed maratonem.

img_7495

Ile razy w mojej relacji z biegu dowiedzieliście się o tym, jaki osiągnęłam czas na mecie? Albo co więcej, w jakim czasie przebiegłam poszczególne kilometry? Niewiele? No właśnie.

Przy mojej częstotliwości udziału w imprezach biegowych nierozsądna byłaby nieustanna walka o czas. Nie twierdzę, że nigdy nie przytrafi mi się kontuzja, bo jestem mistrzem strategii i że biegając z głową nie mam prawa się przeciążyć. Jestem po prostu świadoma tego, że gdybym za każdym razem miała parcie o jak najlepsze lokaty, ryzyko przeciążenia organizmu byłoby dużo większe. Zdarza mi się biec na jak najlepszy czas (choć bardzo rzadko konkretny, że już o sekundach nie wspomnę), żadnego startu w maratonie nie traktowałam jak zabawy, pozwalam sobie na chwalenie się rekordami. Istnieje jednak ważna granica pomiędzy zwracaniem uwagi na to, w jakim miejscu znajduje się moja forma a walką o wynik na każdych zawodach biegowych.

W tytule relacji z biegu w Rembertowie napisałam, że 5 kilometrów też ma sens. W treści, że „nawet pięciokilometrowy odcinek zmienia perspektywę”. Można biec niespełna pół godziny, pomagając swoim szarym komórkom na uaktywnienie się, by poczuć się o niebo lepiej po przekroczeniu linii mety. Ciało odżywa (mimo zmęczenia), serce rośnie. Nie miałam wcale na myśli tego, że rośnie z powodu osiągniętego wyniku. Nie każdy musi rozumieć to, że wystartowałam dla frajdy. Nowy szlak, nowa perspektywa, niezwykle spędzony czas. Czas, który upływa mi na robieniu tego co kocham nie musi być porównywalny do osiągniętego na mecie wyniku. To źle?

img_7450

To między innymi z powodu częstych startów w zawodach Przetarty Szlak istnieje w obecnym kształcie. Między innymi, bo podstawowym bodźcem do nazwania mojej drogi w ten sposób było zamiłowanie do podróży. Nie tyle linia startu kolejnego biegu jest dla mnie fenomenalnym uzupełnieniem codzienności co sam fakt zmiany ścieżki biegowej. Blokowiska i otaczające je chodniki, czasem parki, są o tyle dobre o ile muszą takimi być. Marzy mi się poznawać wciąż nowe tereny, nie tylko kolejne lasy przy okazji częstych, bliższych czy dalszych służbowych wojaży. Kocham starty w zawodach bez presji na wynik. Uwielbiam też te momenty, kiedy czuję, że mogę więcej i mam ochotę powalczyć o czas, dla własnej satysfakcji.

Czy istnieje dla mnie forma czerpania przyjemności z biegu bez poznawania nowych miejsc? Jasne! Ale nie zmienia to faktu, że postaram się wykorzystać każdą okazję do spakowania walizki jaką otrzymam od życia. Mam nadzieję, że długo nie zabraknie mi inspirujących ścieżek, którymi będę mogła się z Wami dzielić. Nie włóczę się po Polsce i Europie za medalami. Promuję to, co w bieganiu widzę najlepszego i dobrze mi z tym. Serdecznie pozdrawiam wszystkich odbiorców moich nieskończenie wielu relacji ze ścieżek biegowych 🙂

Aga

P.S. A jak już ktoś tak bardzo będzie chciał oceniać Twoją częstotliwość startów w zawodach, warto żebyś wiedział czy aby na pewno ta osoba nie startuje rzadziej ale na nieporównanie dłuższych dystansach. Albo czy w ogóle wie, jak to jest startować rekreacyjnie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Oceniając cudzą wydolność naprawdę warto zacząć od własnej. Dla swojego zdrowia.

Posts published: 243

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.