Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Jeden weekend, dwa biegi na piątkę. Dynie w Zwoleniu i Lublinie.

Z miłości do biegania, przecierania nowych szlaków no i do dyni oczywiście w miniony weekend udało mi się wystartować w Zwoleniu (3. Bieg o Gorącą Dynię) i w Lublinie (1. Charytatywny Bieg o Złotą Dynię), dwukrotnie na dystansie 5 kilometrów. W związku z tym, że ostatnio pogoda jest głównie deszczowa, mieliśmy ogromne szczęście, że podczas samych startów nie padało. Bieg w Zwoleniu odbywał się na nowej trasie i zyskał jeszcze większy rozmach niż podczas poprzedniej, bardzo udanej edycji. W Lublinie bieg miał swój debiut, a co najważniejsze szczytny cel. Każdy zawodnik miał wpłacić 25 zł lub dowolnie więcej dla trzyletniej Weroniki chorej na mózgowe porażenie dziecięce. I uwaga – cały dochód zostaje przeznaczony na leczenie. Nie złotówka, nie pięć ale minimum 25 złotych od każdego z aż 350 zawodników (mniej więcej tylu wystartowało). Idealnie.

14895652_1203692823007463_71354961_o

W Zwoleniu było mrocznie? Nic z tych rzeczy. Po prostu nie jesteśmy (jeszcze 🙂 ) mistrzami w robieniu nocnych zdjęć. Start był zaplanowany na 18.00, ale przesunął się o nieco ponad 20 minut. Nie znam przyczyny, nie zamierzam z tego powodu nikogo oceniać ani się czepiać, po prostu zapamiętałam wybitnie dokładnie ten fakt z powodu przejmującego zimna. Tak już mam, że przed startem i po mecie przez cały sezon jesienno-zimowy czuję się delikatnie mówiąc niekomfortowo. W trakcie biegu mogę niemalże góry przenosić. A patrząc na to, jak pan Krzysztof uwijał się by wszystko dopiąć na ostatni guzik i pamiętając jego zeszłoroczne starania jestem pewna, że celowo nas nie hartował 🙂

img_2377

Hasło przewodnie Stowarzyszenia „Zwoleń Biega” to „Mamy serce do biegania”. To się czuje. Niektóre biegi zakrawają o lans, w tym mieście czegoś takiego nie ma. Jest serdecznie, przyjaźnie, z dbałością o najwyższą jakość. Przed biegiem dwójka zawodników pojechała z nami na rekonesans trasy bez zmrużenia oka – my w ostatniej chwili szukaliśmy miejsca do ustawienia się z aparatem. Bardzo też podobało mi się zorganizowanie zawodów na dystansie 2,5 kilometrów dla osób niepełnosprawnych. Myślę, że być wolontariuszem przy takim zawodniku na trasie to zaszczyt. Bardzo podobał mi się pakiet startowy z dyniową opaską, smakowała dyniowa zupa i…. powiedziałabym, że świetna była śliwowica, którą poczęstowany fotograf chciał się ze mną podzielić, ale wystarczyło mi jej powąchanie na rozgrzewkę po biegu (a sam oddał, bo prowadził) 🙂

img_2702

Lublin przywitał nas piękną aurą, choć były momenty w których wiatr wydawał się groźny. Słońce to pojawiało się to znikało a deszcz rozpadał się już po biegu. Zrobiłam sobie solidną rozgrzewkę ale nie zamierzałam siłować się na trasie o czas. Nawet jeśli taka opcja przemknęła mi przez myśl, ulotniła się natychmiast po ujrzeniu pierwszej górki 🙂

img_2855

Mieliśmy do pokonania dwie pętle – jedną liczącą około 1,5 kilometra a drugą 3,5. Tyle razy byłam w Lublinie a o Wąwozie Rury nie miałam pojęcia. Błąd! To świetne miejsce do treningów czy spacerów. A teraz, kiedy w licznych miejscach pokrywa je dywan z liści, jest wręcz obłędne. Na pewno znacie te widoki z treningów w swojej okolicy. W takich chwilach jeszcze bardziej chce się biegać, jeszcze bardziej chce się żyć.

img_2944

img_2932

Pierwsze 250 osób otrzymało w pakiecie startowym koszulki widoczne na poniższym zdjęciu. Byłam 248 osobą, która zarejestrowała się na bieg. Widząc poprzedniego wieczora w Zwoleniu, że kilka osób już w nich biega, miałam dodatkową motywację do wstania o szalonej godzinie w niedzielę. Nie pałam wielką potrzebą otrzymania kolejnej koszulki, którą założę być może tylko raz, ale po pierwsze ta idealnie wpisuje się w klimat spadających liści a po drugie każda motywacja jest dobra. Pomoc charytatywna jest wielką motywacją, z tym że Weronika moje pieniądze już otrzymała, bez względu na to czy w ostatecznym rozrachunku udałoby mi się dojechać do Lublina 🙂 Niefajnie byłoby jednak blokować niewykorzystane miejsce w biegu. A chętnych na szczęście nie brakowało.

img_3447

To był świetny weekend, nie dzięki dyniom a dzięki ludziom. Żeby zdążyć do Zwolenia zrezygnowałam ze wstępnie planowanego udziału w innym biegu, który odbywał się nieco dalej. Nie żałuję. Mam nadzieję, że jeszcze wiele lat biegania przede mną, wiele lat świetności przed organizatorami biegów a co za tym idzie, mojego „lawirowania” pomiędzy kolejnymi ścieżkami. Na te dwie na pewno warto wrócić.

Aga

Posts published: 243

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.