Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Roztrenowanie.

Pierwszy raz używam tego słowa w jakimkolwiek ze swoich wpisów. Jakoś za nim nie przepadam. Jak wiele pojęć biegowych, kojarzy mi się ono ze schematami, których wolę unikać. Ale to, że nie mówię „jestem w trakcie roztrenowania” nie oznacza, że nigdy nie odpoczywam. Tak solidnie i tak świadomie jak po tegorocznym Maratonie Warszawskim jeszcze chyba nie odpoczywałam po żadnym sezonie. Cały czas staram się słuchać własnego ciała. Obserwuję, analizuję, powstrzymuję się przed zbyt dużym obciążeniem organizmu. Czy robię to dobrze? Nikt mi tego nie powie, dopiero czas pokaże.

img_7289

To całe roztrenowanie robię intuicyjnie. W tym roku wyjątkowo wcześnie zaprzestałam większych obciążeń treningowych. Wydarzyło się kilka rzeczy, z frustrującym bosym finiszem w maratonie na czele. W 2015 roku jeszcze na początku grudnia startowałam w Półmaratonie św. Mikołajów. Obecnie od września zdarzyło mi się tylko raz przekroczyć dystans 10 kilometrów, aż o …. 1 kilometr. W październiku, po 7 dniach przerwy od biegania po maratonie (wówczas jedynie chodziłam na pilates) zaczęłam powolutku, od 3 kilometrów. Takie krótkie odcinki w ramach rozruchu po królewskim dystansie już mi się zdarzały, ale tym razem było inaczej. Czułam potrzebę wyciszenia, odpoczynku, uwolnienia głowy od napięcia treningowego przed maratonem, który zakończył się fiaskiem. I tak biegałam po te 3,5,7 kilometrów, po drodze raz startując na dyszkę w październiku (Bieg Pułaskiego, typowo rekreacyjnie) i raz w listopadzie (Bieg Niepodległości, już szybszym tempem, świadczącym o wychodzeniu z fazy odpoczynku). Z chęcią też pojechałam na zawody na 5 kilometrów (Runbertów i 2 ciekawe biegi z dynią w tle) – tutaj przeplatało mi się ciągle przeziębienie i choćbym chciała, to inaczej niż rekreacyjnie nie mogłam tych zawodów potraktować. Starty na 5 kilometrów nie są dla mnie typowym wyborem, ale dzięki tej fazie na zmiejszanie obciążeń polubiłam je i chyba będę częściej wplatać w swój trening pod ważny start. W październiku przebiegłam około 70 kilometrów, była to chyba najmniejsza objętość od trzech lat.

Teraz wydaje mi się, że objęłam całkiem niezłą strategię bo uwolniłam swoją głowę i nogi, odświeżyłam swoją chęć do rozwijania się w bieganiu na nowo (zwątpiłam po tym, jak w maratonie nie mogłam skorzystać z wypracowanej formy). To jest pierwszy tydzień od początku mojej regeneracji, czy jak wolicie – roztrenowania – kiedy przekroczyłam liczbę 25 kilometrów (najpierw było 0, potem kilkanaście, potem ciut więcej i więcej). Będę stopniowo zwiększać dystans tak, by na początku roku 2017 rozpocząć bezpośrednie przygotowanie do maratonu w Rotterdamie. Dodam, że lubię stosować zasadę 10% w zwiększaniu objętości. Uważam, że jest bezpieczna, już dawno temu się z nią zaprzyjaźniłam. Choć biegam bez ułożonego wcześniej planu treningowego jestem za rozsądnym, zrównoważonym bieganiem, skorelowanym z obecnymi możliwościami organizmu. W myśl: nic na siłę i nie wszystko na raz.

img_7301

W listopadzie po raz pierwszy poszłam do fizjoterapeuty i uważam to za jeden z ważniejszych kroków w procesie odpoczynku po intensywnie przepracowanym sezonie. Z jeszcze większą ochotą pracuję nad swoim ciałem w domu. Więcej się rozciągam, pracuję nad stabilizacją, wzmacniam ciało. Nigdy nie zaniedbywałam tej sfery treningu w stopniu karygodnym, ale teraz jestem zmotywowana jeszcze mocniej. Aż się boję mówić o tym tak pozytywnie, żeby nie zapeszyć 🙂

W myśl wstępu do dzisiejszego wpisu, nie wiem co na to wszystko z czasem powie moje ciało, ale jak na razie sukcesywnie mam usuwane napięcia w organizmie (nieusuwane mogłyby prawdopodobnie doprowadzić do kontuzji), wzrasta moja świadomość biegowa i chęć do walki o coraz lepszą wersję siebie. Warto było się zatrzymać w biegu by znaleźć się na obecnym etapie. Taki odpoczynek jest potrzebny nie tylko ciału ale i głowie, by mogła w niej zaświtać nowa perspektywa. Czy lepsza? Znowu się powtórzę: czas pokaże.

Roztrenowanie według mnie nie jest nierobieniem niczego. Przede wszystkim myślę, że dobrze jest zrobić krótką przerwę od biegania a zaraz po niej nie rzucać się na głęboką wodę. Ponadto, roztrenowanie nie dotyczy tylko zminimalizowania treningów biegowych. To dobry czas na inne aktywności. Aby nie uśpić mięśni można zrobić dla siebie dużo ciekawych rzeczy, których nie robimy na co dzień. Na pewno nie jest to czas na zatracenie się w leżeniu i objadaniu 😉 A ile czasu powinno trwać? Moja laba z minimalnym poziomem aktywności trwała dwa tygodnie, potem, jak wspominałam, poziom ten wzrastał wciąż stopniowo. Buduję bazę na macie pod kolejny znaczący kilometraż przedmaratoński, odwiedzam fizjoterapeutę, staram się znaleźć czas na basen i saunę. I wciąż odnoszę wrażenie, że uczyć się jak efektywnie odpoczywać będę całe życie 🙂

img_7307

Pierwszy raz tak świadomie podeszłam do tematu roztrenowania, bo nigdy wcześniej nie czułam potrzeby, by się w to zagłębiać. Po każdym maratonie, albo jakiś niedługi czas po nim starałam się zregenerować przed kolejnym sezonem. A teraz… po prostu nic nie zmasakrowało mnie psychicznie w bieganiu tak jak tegoroczny Maraton Warszawski. Może to głupie, może już macie dość nawiązywania przeze mnie do tego tematu, ale jeśli takie wydarzenia kształtują moją świadomość jako biegaczki i warunkują moje potrzeby większego niż zwykle odpoczynku, to ja od tego nie ucieknę. Jestem ciekawa jak u Was z potrzebą roztrenowania? Stosujecie się do jakichś odgórnych zasad czy kierujecie się intuicją i wewnętrzną potrzebą tak jak ja?

Muszę dodać, że ten proces regeneracji wymyśliłam sobie sama i nie uznaję go za sposób uniwersalny. Dzielę się nim, bo może to Was zainspiruje do zatrzymania się na chwilę w swoim zabieganym życiu 🙂 To jedno jest pewne – zatrzymać się czasem trzeba.

Aga

Posts published: 246

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.