Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Drugie urodziny Przetartego Szlaku.

To jeden z najtrudniejszych wpisów w minionym 2016 roku. Najłatwiej byłoby powiedzieć, że przebiegłam jakieś 2000 kilometrów, po drodze poznając wiele pięknych szlaków, rozwijałam w międzyczasie same efektywne projekty otaczając się wyłącznie wspaniałymi ludźmi. No cóż, nie powiem tego na wstępie. W zakończeniu też nie będzie to pewnie wyglądało tak gładko i bezproblemowo. W miarę pisania poukładam sobie w głowie kwestię tego, czy to był na pewno dobry czas. Każdy rok wnosi coś nowego i wartościowego. Pytanie, na ile umiemy to dostrzec? Czasami dobre rzeczy docierają do nas po kilku latach, tak jak i negatywne konsekwencje niektórych czynów. Może nie zrobiłabym podsumowania roku uznając to za niewygodne albo wymagające zbyt wielu przemyśleń. Jednak Przetarty Szlak to solidny kawał mojego życia a „urodziny” są świetnym momentem na rozważania o słuszności obranego kierunku jak również o jakości namacalnych efektów moich działań. Krótko mówiąc, mam dodatkową motywację do tego, by pochylić się nad tym, co pasja mi dała, co mogła dać ale tak się nie stało lub też co mi zabrała.

Podsumowanie drugiego roku Przetartego Szlaku dzielę na cztery działy. Każdy z nich jest tak samo ważny i w podobnym stopniu odpowiedzialny za to, jak dziś czuję się pisząc o tym. O ludziach na końcu, bo będzie mi najtrudniej. Na pierwszy ogień idzie sport.

SPORT

Jak rozmyślam o tym czasie w kontekście biegania, pierwsze co mi przychodzi do głowy to maratony. Mam zasadę, by w ciągu roku startować na maksymalnie dwóch królewskich dystansach i pod żadnym pozorem nie mogą to być dwa wiosną i dwa jesienią. O tym, czy zamierzam tę zasadę złamać i dlaczego nie zamierzam, nie będę teraz pisać. Otóż minione dwa maratony były najtrudniejszymi z pięciu, które mam na swoim koncie. W Paryżu poległam emocjonalnie, w Warszawie zdjęłam raniące mnie buty 8 kilometrów przed metą i tym samym o wykorzystaniu wypracowanej formy nie mogło być mowy. Gdzieś w środku ani z jedną ani z drugą metą nie mogę się pogodzić do dziś. Nie rozpamiętuję tego na co już nie mam wpływu ale zastanawiam się nad tym co zrobić, żeby w kwietniu w Rotterdamie powiedzieć wreszcie, że było tak, jak na to zasłużyłam poprzez pracę na treningach. Moje dwa główne cele sportowe na miniony rok nie zostały zrealizowane. Plusy mało satysfakcjonujących maratonów? Po rozładowaniu frustracji, byłam dumna z własnej woli walki. Co ważne, wyszłam z tych startów bez kontuzji – nie kończyłam żadnego biegu za wszelką cenę. Czy ta walka psychiczna na trudnych maratonach mnie wzmocniła? Wierzę, że tak. Wolałabym jednak następnym razem nie przekonywać siebie, że umiem z klasą przyjmować porażki po kilkumiesięcznych przygotowaniach. Takie skromne marzenie na 2017 rok – brak niepotrzebnych kłód pod nogi.

PODRÓŻE

To najprzyjemniejszy aspekt nie tylko minionego roku, ale i całego życia. Mam swoje ukochane bieganie, które mogę zabrać ze sobą wszędzie a co najważniejsze, mam niestrudzonego towarzysza podróży. Gdyby nie rodzina i praca – w tej właśnie kolejności, bo pracować można prawie wszędzie – w Warszawie miałabym tylko swoją metę na „raz na jakiś czas”. Myślę, że najważniejsze doświadczenia podróżnicze minionego roku to wyjazd do Rumunii i ten dookoła Półwyspu Iberyjskiego. Rumunia, bo to było spore wyzwanie logistyczne dla siedmioosobowej grupy, śpiącej prawie każdej nocy w innym miejscu (włączając w to Węgry i Bułgarię). Półwysep Iberyjski, bo przez trzy tygodnie spaliśmy w samochodzie mogąc liczyć tylko na siebie i swój zdrowy rozsądek. Plan podróży rysował się w miarę upływu kolejnych kilometrów a ja… kiedyś nawet o takim spędzaniu czasu nie marzyłam. Przyznam, że te dni spędzone w drodze to dla mnie wciąż za mało. Krótsze wycieczki, jak weekend na Litwie czy w Czechach, były również potrzebne i budujące jako forma odskoczni od codzienności. Najbardziej szalony, zaraz obok urlopu na Półwyspie Iberyjskim, był krótki pobyt w Rzymie, Weronie i Wenecji. Kompletnie tego nie planowałam, byłam przygotowana tylko na dwie doby bo celem wyjazdu było Monachium. To jest tryb życia, który bardzo mi odpowiada. Wspominając ten rok pełen podróży aż posmutniałam, że to już za mną.

Gdybym miała jedną sekundę na odpowiedź dokąd teraz najchętniej bym się spakowała, wybrałabym Hiszpanię.

FUNDACJA

W marcu 2016 dowiedziałam się, że po długim oczekiwaniu moja fundacja, o nazwie Przetarty Szlak oczywiście, wreszcie oficjalnie została powołana do życia. Przed otrzymaniem pisma z numerem KRS byłam pełna euforii. Później euforia przeobraziła się częściowo w strach – czy na pewno podołam, czy zostanę właściwie zrozumiana przez ludzi ze swoimi intencjami i wreszcie – czy to ma sens?! Przypuszczam, że takie obawy nie są obce osobom rozpoczynającym własną działalność, szczególnie po raz pierwszy. Usłyszałam: „rób po prostu dalej to, co robiłaś do tej pory” i nieco się uspokoiłam. Ucieszyłam się, że ktoś ze środowiska biegaczy rozumie, że wkładamy we dwójkę dużo pracy w zdjęcia z zawodów a w moich niekończących się relacjach nie chodzi o to, żeby się pochwalić jak mi poszło. „Dla wszystkich tych, którzy biegają bo lubią, dla tych co chcą ale boją się wyśmiania z różnych powodów, dla organizatorów, którzy poświęcają mnóstwo własnej energii na stworzenie wspaniałej atmosfery na zawodach i wreszcie dla siebie, bym miała jeszcze większą motywację do promowania tego, co warto zobaczyć na własnych nogach.” – to wycinek mojej argumentacji jaką przeczytaliście tuż po otrzymaniu pisma z sądu. Ile z tego udaje mi się realizować? Pewnie nie raz po cichu ocenialiście, na ile to wszystko znajduje odbicie w rzeczywistości. Działamy cały czas konsekwentnie, nawet nie siląc się na dogodzenie każdemu. Mądrze mówią: „rób swoje”.

Pierwsza akcja organizowana przez moją fundację, Biała Ukraina, jest w toku. Inne są dopiero w planach i może nie ruszą z impetem, ale konsekwentnie będę się rozwijać. Niespełna 9 miesięcy działalności fundacji to takie pielesze domowe, z których chciałabym się już porządnie wygrzebać. Fundacja jest moją nadzieją na 2017 rok, zaraz obok tych maratonów co to mogłyby w końcu odzwierciedlić moje serce wkładane w bieganie.

LUDZIE

Ty też masz tak, że czasem dzięki ludziom wierzysz, że będziesz przenosił góry a czasem marzysz, by znaleźć się jak najdalej od nich? Dzięki bieganiu zyskałam nowe znajomości ale straciłam kilka „starych”. W minionym roku przeżyłam istny kołowrotek emocji związanych z drugim człowiekiem. Jeśli miałabym teraz odpowiedzieć co takiego mogła mi zabrać pasja, byliby to niestety ludzie. Ale nie myślę o tym z dużym smutkiem, bo wiem, że taka jest kolej rzeczy. Ludzie zawsze przychodzą i odchodzą by po latach mogła zostać ta garstka, którą pielęgnowaliśmy z wzajemnością. A dlaczego zdarza się tak, że niektórzy odchodzą od nas przez pasję? Można by przypuszczać, że bieganie pochłania tyle czasu, łącznie z częstymi wyjazdami na zawody w własnego wyboru, że nie wystarcza czasu dla znajomych. Przyznam że na początku tak myślałam. Raz, drugi, piąty nie pójdziemy na imprezę to w końcu przestaną nas zapraszać prawda? Ale tu chodzi raczej o coś innego. Chodzi o odmienny styl życia. Ani lepszy ani gorszy, po prostu inny. W minionym roku zadziwiła mnie równowaga w kontaktach z, ogólnie mówiąc, znajomymi. Kiedy jeden usuwa się w cień samoistnie, równie samoistnie ktoś inny wysuwa się na pierwszy plan (odradza się kontakt lub rodzi się nowa znajomość). Tak sobie to natura wymyśliła, żeby nie było próżni? Całkiem sympatycznie. Wiadomo, że nie da się jednego przyjaciela zastąpić drugim ale pozwala to wierzyć, że tak miało być, żeby mógł nadejść nowy etap w życiu. Bilansu nie dokonam bo ludzie to nie towar.

Napisałam o ludziach w aspekcie, którego nie widać na blogu. A teraz czas na moich Czytelników. Lubię to, co robię, ale nie miałoby to sensu bez odbiorców. Motywujecie, poprawiacie nastrój, nawet jak znajdujecie błędy w moich tekstach to piszecie mi to w wiadomościach prywatnych zamiast „wytykać” na forum publicznym 🙂 Nie wiem ile z tych prawie dwóch tysięcy odbiorców na facebooku lubi mnie i kibicuje a ilu jest takich, którymi kieruje głównie ciekawość, ale wierzę, że jednak oprócz swoich zdjęć z imprez biegowych znajdujecie tu solidną dawkę motywacji. Dzięki, że jesteście!

 

Gdybym chciała bardziej szczegółowo podsumować 2016 rok, prawdopodobnie zanudzilibyście się z powodu przydługiego wpisu. Przyjęłam zasadę pochylenia się nad tym, co najbardziej utkwiło mi w pamięci bo to znaczy, że miało największy wpływ na rozwój Przetartego Szlaku. Życzę sobie wielu urodzin bloga i fundacji. Życzę sobie wielu takich lat, które nauczą mnie czegoś nowego a nie sprawią, że ograniczę się do lakonicznego „to był super rok”.

Dla Was też mam życzenie. Myślcie o swojej pasji, pielęgnujcie ją i analizujcie. Wszystko co zwiększa świadomość własnego ciała i umysłu jest warte uwagi 🙂

Aga

 

Posts published: 246

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.