Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Akcja Biała Ukraina – podsumowanie.

Odkąd związałam się z akcją charytatywną Biała Ukraina, niezmiennie kojarzy mi się ona z intensywnością. Czas zbierania darów, pakowania ich i zawożenia na Ukrainę jest i piękny i trudny jednocześnie. Od początku zbiórki tradycyjnie pojawia się obawa o przejście graniczne. Nie jest łatwo wytłumaczyć celnikom, że wieziemy dary a nie towar na sprzedaż. Ale żeby mieć się z czego tłumaczyć, najpierw trzeba pytać, przypominać i prosić ludzi o bezinteresowną pomoc. Pewien pan (który swoją drogą nie wyraził zgody na udzielenie nam niewielkiej zniżki) powiedział, że prowadząc działalność charytatywną trzeba mieć miękkie kolana i twarde pośladki. Na szczęście osób, które wspomogły akcję było znacznie więcej aniżeli takich, które nie miały dla nas nic ponad „dobre” rady. Tym razem i na granicy poszło nam wyjątkowo szybko. Poza awarią dwóch opon, która wyniknęła wskutek, powiedzmy, nierównej drogi, akcja przebiegła sprawnie. Zachęcam do zapoznania się z całą relacją.

Tuż przed rozpoczęciem segregacji darów. Kilka chwil później otrzymaliśmy jeszcze ostatnie paczki od kilku osób.

Udało nam się zgromadzić, jak również zakupić za otrzymane wpłaty, zabawki dla dzieci, żywność, słodycze, przybory szkolne, artykuły pielęgnacyjne, pieluszki i trochę ubrań w bardzo dobrym stanie dla najmłodszych (z założenia ich nie zbieramy, ale zrobiliśmy wyjątek i zabraliśmy trochę, bo było jeszcze miejsce w bagażniku). Zawieźliśmy również dwa komputery, które sprawiły dużo radości dzieciom w Domu Dziecka. Radość to jedno, ale ważna jest potrzeba – kilkanaście osób dysponowało dotychczas jednym i stąd decyzja, że będzie to prywatny wkład mój i kierowcy. Na taką właśnie cegiełkę się zdecydowaliśmy. Zbieranie darów i robienie zakupów, pomijając ilość włożonej pracy i czasu, sprawiło nam wiele przyjemności. Ale moment dostarczania rzeczy potrzebującym poza szczęściem pomagania to smutek, który ściska za gardło. I wtedy i teraz, na samo wspomnienie. Nie chciałabym robić długich wywodów na temat tego smutku, nie chciałabym posługiwać się zdjęciami biednych dzieci w celu wzbudzenia litości. Te dzieci były przy nas uśmiechnięte, ich opiekunowie czy rodzice nie użalali się nad złym losem. Byli wdzięczni i pogodni. A za to mam do nich jeszcze większy szacunek.

Pierwsze miejsce jakie odwiedziliśmy to Dom Obrony Życia w Pisarówce prowadzony przez nasze rodaczki Siostry Kanoniczki. Jest to jedyne takie miejsce na Ukrainie. Zamieszkują w nim samotne matki, które przez pierwszy rok życia dziecka otrzymują wsparcie i uczą się, jak się usamodzielnić. Każda kochająca matka wie, jak wychować swoje dziecko, ale te przypadki są nieco inne, jako że są to dzieci które miały zostać poddane aborcji z powodu zwykłej bezradności tych młodych kobiet. Dom ten może pomieścić kilka matek jednocześnie. Atmosfera panuje w nim serdeczna i, powiedziałabym, skromna. Czujemy się potrzebni i w kolejnych latach będziemy chcieli tam wracać.

Przed Domem Obrony Życia w Pisarówce.

Z podopiecznymi Domu Obrony Życia.

Kolejne odwiedzone przez nas miejsce to Dom Dziecka w Jarmolińcach. To stąd wyszłam w najtrudniejszym stanie psychicznym. Można by się zastanawiać dlaczego, skoro dzieciaki szalały radośnie z powodu wielu otrzymanych prezentów. Wystarczyło jednak posłuchać od Siostry polskiego pochodzenia historii podopiecznych, by smucić się coraz bardziej sekunda po sekundzie. Ostatnio do tego domu trafiła czwórka rodzeństwa, która, jak to zostało określone „przeżyła więcej złego niż niejeden dorosły”. Najmłodsza siostra ma cztery lata a zaczyna dopiero mówić. Szczegóły niech pozostaną zapomnianą z czasem przez nich tajemnicą. W Jarmolińcach spotkaliśmy się też z dziećmi, które były już nam znane z poprzedniej wizyty. Po raz kolejny najbardziej wzruszająco zachowywała się dziewczynka (już nastolatka) z autyzmem. Pytała, skąd to wszystko mamy, rzuciła się na szyję jednego z kolegów i zaczęła się modlić za tych, co przekazali dary. Zaznaczam, nie za tych co przywieźli, ale za tych wszystkich, którzy je dali. Część dzieci podczas naszej wizyty była jeszcze w szkole. Ale jesteśmy pewni, że darów wystarczyło dla wszystkich.

Trzy siostry. W Domu Dziecka przebywa również ich brat. Cały czas przeglądał zabawki i doszedł do wniosku, że dla dziewczynek jest ich jednak więcej 😉

Dopiero podczas pisania relacji zorientowałam się, że nie mamy z dziećmi zdjęcia grupowego. Za to spontanicznych nie brakuje 🙂

Później pojechaliśmy do Kamieńca Podolskiego, gdzie tradycyjnie za pośrednictwem kontaktów, których nawiązujemy z każdym wyjazdem coraz więcej spotkaliśmy się z rodzinami polskiego pochodzenia. Znakomita większość to rodziny wielodzietne. W każdym z domów zostawiliśmy paczki z żywnością, słodyczami, zabawkami, uprzednio wiedząc ile jest dzieci i w jakim wieku. Wszędzie rozmawialiśmy po polsku. Należy zaznaczyć, że nie wszystkie dzieci uczą się języka polskiego a zależne jest to od kilku czynników. Moim zdaniem kluczowy to ten, że władze Kamieńca Podolskiego widzą niestety coraz mniejszą potrzebę tego rodzaju. Jest to coś, co zahacza o politykę a od tej pozwolicie, że będę się trzymać z daleka. Warunki do życia są u tych rodzin skromne, ale w każdym domu przywitał nas uśmiech, zarówno dzieci jak i rodziców.

U rodziny Kalinowskich w Kamieńcu Podolskim.

W drodze powrotnej, po dokonaniu szczegółowego rozeznania z tego co zostało nam w bagażniku, zatrzymaliśmy się w urokliwym mieście Żółkiew, gdzie swoją siedzibę ma Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. Po małym wywiadzie środowiskowym zostawiliśmy pozostałe rzeczy (głównie upominki w postaci słodkości) naszym potrzebującym rodakom. Co do ostatniego batonika.

Przyszedł czas na najważniejsze – podziękowania dla darczyńców. Moi drodzy, nasza praca jest ważna, ale bez Was nie miałaby sensu. Zastanawiałam się nad tym, jak ująć to podziękowanie i doszłam do dwóch wniosków. Po pierwsze i najbardziej oczywiste, nie będę żadnej osoby prywatnej wymieniać z nazwiska. Po drugie, nie znam wszystkich z Was osobiście. Dziękuję tym bardziej i mniej znajomym osobom, biegaczom (co najmniej) od Pobiedzisk po Tłuszcz a także firmom, w których zorganizowano zbiórki. Każda cegiełka jest tak samo ważna. Dzięki uprzejmości hipermarketu Auchan zawieźliśmy na Ukrainę dużo więcej zabawek, niż było nas na to stać. Ale to właśnie te wszystkie cegiełki wpłacane na konto fundacji były fundamentem do rozpoczęcia negocjacji. Czy to zabawki, czy żywność czy pieluchy, staraliśmy się tak pokierować zbiórką, aby zawieźć potrzebującym możliwie najbardziej różnorodne dary. Zakupy uzupełnialiśmy jeszcze w przeddzień wyjazdu bo otrzymaliśmy na nie ostatnie środki. Prawdę mówiąc nie mam pojęcia, jak zmieściło się to wszystko w naszym samochodzie, ale na szczęście w tym zakresie byłam całkowicie zwolniona z odpowiedzialności 😉 Szczególne podziękowania kieruję również do uczelni Collegium Civitas, która związana jest z akcją od samego początku. To partnerstwo jest dla nas szczególnie ważne, jako że zarówno pomysłodawca akcji jak i ja jesteśmy absolwentami tej uczelni. To tam gromadzimy wszystkie dary i robimy sporo zamieszania podczas segregacji. Dziękuję kierowcy, który przez cały wyjazd był przeziębiony a spełniał swoje zadanie bez mrugnięcia okiem, chłopakom za wsparcie podczas wyjazdu i tym, którzy nieoczekiwanie przyszli pomóc nam w pakowaniu w Collegium Civitas.

Planujemy kolejne edycje akcji Biała Ukraina i bardzo zależy nam na tym, abyście równie mocno jak my odczuwali sens tego działania. Mam nadzieję, że ta relacja choć w części odpowie na Wasze ewentualnie pytania czy warto było pomóc i komu właściwie pomagaliście 🙂

Aga

 

Posts published: 235
Wyszukiwarka

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.