Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Co ma wspólnego Twoje selfie z moją motywacją?

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad tym, co wszechobecne w sieci selfie treningowe ma wspólnego z tym, że dana osoba zerwie się z kanapy i ruszy na trening, który już spisała tego dnia na straty. Doszłam do wniosku, że to ma jakąś, mniejszą lub większą, moc sprawczą. Przypuszczam, że ktoś po drugiej stronie monitora niejednokrotnie drażni swoimi zdjęciami z treningów tych, którzy nie mają wewnętrznej potrzeby aktywności, ale motywuje te osoby, które prowadzą aktywny tryb życia a z jakiejś przyczyny mają słabszy dzień.

To właśnie posiadanie wewnętrznej potrzeby jest kluczem do dalszych rozważań. Dlaczego zaglądasz na sportowe profile w sieci? Czy szukasz tam motywacji? Czy utwierdzasz się w przekonaniu, że dobrze robisz pielęgnując swoją sportową pasję? Pomijam zwykłą ciekawość. Zastanawiam się nad tym co sprawia, że skoro ktoś wyszedł pobiegać, to ja też pójdę. Owszem, uwielbiam sport, ale dziś bez tej konkretnej fotki utknęłabym w domu oglądając serial. Może są to dwie zbyt skrajne przeciwwagi – bieganie i nicnierobienie. Jednak osobiście jak mam siłę na coś bardziej produktywnego niż oglądanie telewizji, to wolę spożytkować ją na choćby kilka spokojnych kilometrów, niż robienie czegoś, co może poczekać 🙂 Oczywiście wszystko zależy od konkretnego przypadku ale w tym wpisie traktuję o niebieganiu w kategorii lenistwa. Ile razy mieliście tak, że bardzo nie chciało Wam się wyjść z domu a trening wyszedł znakomicie? Ja wiele, i nie mam pojęcia jak od wielkiego „niechcemisia” udaje mi się przestawić głowę tak, by wyszło z tego treningu coś super fajnego.

Przyznam, że trochę przeraża mnie fakt, że aż tak dalekosiężnie uzależniliśmy się od internetu. Jego wszechobecność jest jednak faktem. Do tego stopnia, że bezmyślne przeglądanie Facebooka czy Instagrama mocno wpływa na poziom motywacji. Śmiem nawet twierdzić, że wiele decyzji, które są podyktowane miłością do biegania, potrzebą pokonywania siebie, bycia wciąż dalej i dalej, nieświadomie w malutkim chociaż procencie są czasem dyktowane otoczeniem (nieskończenie) wielu profili biegowych, zarówno blogów jak i wszelkich portali, poradników. Mówię „czasem”, bo nie przeprowadziłam żadnych badań w tym kierunku a jedynie kieruję się własną obserwacją. Zalążek największych marzeń sportowych nie musi, ale może mieć swoje źródło w sieci. Biegamy maratony, biegamy ultra albo ścigamy się na piątkach, w międzyczasie regenerując się poprzez morsowanie, które nie przeszłoby nam przez myśl, gdyby nie zachęcające zdjęcia znajomych/nieznajomych. Takie przykłady można mnożyć i nie ma w nich żadnej złośliwości. Sama zaczęłam marzyć o morsowaniu! Ale o ultra czy o biegach z przeszkodami już nie. Przesiewamy informacje i przyswajamy te, które nam pasują, to naturalne 😉

Punktem odniesienia moich rozważań stało się selfie zrobione podczas/po treningu. Skąd więc tak szerokie podejście do tematu, jak zrodzenie się wielkich marzeń sportowych od pozornie niewiele znaczącego zdjęcia? Ja widzę to tak: albo to zdjęcie kogoś przyciągnęło przypadkiem i dalsza obserwacja danej osoby wpłynęła na zmianę światopoglądu (tak, aż tak wielką zmianę!), albo ktoś bardzo chciał zmienić swój styl życia i szukał motywacji, wskazówek, przykładów. Ja należę do tej drugiej grupy – zaczęło się od szukania zestawów ćwiczeń a później już dociekałam jakim cudem przebiec 30 minut bez zatrzymywania. Teraz to wszystko jest jakby bardziej na wyciągnięcie ręki (jest coraz więcej pasjonatów aktywności) i każdy z nas nie szukając specjalnie dodatkowej motywacji otrzymuje ją. Nawet przeglądając bezmyślnie fejsa. Bez względu na to, jaka była przyczyna pojawienia się wewnętrznej potrzeby aktywnego stylu życia i bez względu na to jak dobrze udaje nam się pielęgnować pasję, każdemu zdarzają się gorsze dni, podczas których może pomóc jedna treningowa fotka. Nie musi być uśmiechnięta, zmęczony biegacz też motywuje do pracy 😉

Przyszło mi na myśl porównanie, które wydaje mi się dość smutne – tablica Facebooka czy Instagrama jako przekaz podprogowy. Zdarzyło Ci się je przeglądać i nagle poczuć, że musisz wyjść pobiegać albo rozłożyć matę i zacząć ćwiczyć, bo w przeciwnym wypadku będziesz słaby? Nie jest to w pełni uzasadnione porównanie, bo na tych tablicach wyświetlają nam się profile, które sami wybieramy (najczęściej, bo podstępu administratorów tu nie brakuje). Jednak czy nie czujecie się nieco bezbronni wobec całego internetu, który cały czas trenuje albo myśli o trenowaniu? Ja czasem tak się czuję i dlatego nieustannie walczę ze swoją podświadomością o balans. Dajmy się zmotywować, nie dajmy się zwariować.

Aga

Posts published: 245

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.