Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Przyciągający cross w gminie Wieliszew.

Styczeń ładnie chyli się ku końcowi. Kilometraż pod maraton się buduje (aczkolwiek nie sam, trzeba się do tego przyłożyć 😉 ) a siły jednocześnie pozostają na podobnym poziomie. Krótko mówiąc jest z czego budować, tak myślę! Wieliszewski Crossing wpasował się w mój niepisany plan nie tylko zapewniając mi trening o średniej intensywności na dobre zakończenie tygodnia, ale też dostarczając nieco walorów pozasportowych. Tak w skrócie, dobrze jest czasem zmienić otoczenie od udeptanych ścieżek. A przez cały miesiąc bardzo dużo rzeczy trzyma mnie bliżej niż dalej miejsca zamieszkania. Poza Ukrainą, na której zresztą i tak wielu ścieżek nie wydeptałam.

W Wieliszewie zaczęłam dzień jeszcze trochę zmęczona sobotnim wybieganiem, ale po starcie czułam się dużo lepiej. Myślę, że to magia lasu. Było pięknie, choć lodu pod nogami nie brakowało. Poza tym to też kwestia krótkiego treningu, na którym nie zamierzałam walczyć o oddech. Zaczęłam bardzo spokojnie a potem ciało jakoś samo miało ochotę przyspieszyć. Podeszłam do biegu na dużym luzie. Między innymi właśnie z obawy przed lodem na trasie nie chciałam robić większych zrywów (o ile pewnych upadków w ogóle da się uniknąć). Mam za sobą kilka wywrotek podczas biegania po lesie i wiem, że lepiej zminimalizować ryzyko niż potem biegać na USG i doszukiwać się nie wiadomo czego. Po drugie, nie sądziłam, że będę miała siłę przyspieszać po wybieganiu, które w części też prowadziło oblodzonymi ścieżkami. Jeśli chodzi o szarżowanie w takich warunkach to straszna ze mnie panikara. Z perspektywy mety wydaje mi się, że zaczęłam nawet zbyt spokojnie, ale dzięki tym rezerwom siły spędziłam bardzo miło czas przez 7,5 kilometra. Bardzo się cieszę, że nie włożyłam na nogi ślizgaczy-pegasusów. Na pewno wyprzedzanie na trasie nie szłoby mi wówczas tak sprawnie 😉 Żeby nie było, uwielbiam swoje buty do biegania „na co dzień”, ale takie warunki wymagają nieco innego bieżnika.

Pewne słowa i sentymenty są zarezerwowane dla wybranych osób i miejsc. Z uśmiechem cytuję te w odniesieniu do cyklu biegów, na który może nie wracam jakoś bardzo regularnie, ale zawsze z sympatią:

Lubię wracać w strony, które znam,
Po wspomnienia zostawione tam, 
By się przejrzeć w nich, odnaleźć w nich 

(Zbigniew Wodecki (tu z Alicją Majewską, „Lubię wracać tam gdzie byłem”)

Aga

P.S. Na edycji wiosennej, która odbędzie się 9 kwietnia nie będzie mnie na 100 %. Maraton! 🙂

 

Posts published: 243

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.