Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

„Nie tak szybko kochany”, czyli relacja z II Zimowego Crossu w Pobiedziskach.

W ostatnią sobotę lutego, chciałoby się powiedzieć tradycyjnie, miałam przyjemność pobiec w Zimowym Crossie w Pobiedziskach. Chciałoby się, bo to dopiero druga edycja. Nie wierzę, żeby nie było kolejnych, za dobrze się tam biega. O reklamę nikt mnie nie prosi, także spokojnie, te moje zachwyty są zupełnie obiektywne.

W drodze do Wielkopolski mieliśmy istne szaleństwo pogodowe. Zaczęło się od ulewy, później przez jakiś czas jechaliśmy w czymś co można by nazwać małą zamiecią śnieżną aż wreszcie nastał przepiękny zachód słońca. Słońca, którego nie było widać już od tygodnia. Sobotni poranek w Parku Krajobrazowym Promno przywitał biegaczy bardzo przyjaźnie. Niemal identycznie jak rok temu – z namiastką wiosny, tylko błota było zdecydowanie więcej. Gdyby nie to, że długo w nocy nie mogłam zasnąć to pewnie moja radość z panującej aury byłaby jeszcze większa. Na starcie czułam się tak jakbym miała w nogach już całą czekającą mnie trasę. A w trakcie? No cóż, w trakcie prowadziłam zażartą wewnętrzną dyskusję, nie mylić z monologiem. Organizatorzy mieli kilka rzeczy do przekazania zawodnikom za pośrednictwem haseł wywieszonych na drzewach. Zaczęłam się bawić w ustosunkowywanie się do nich na bieżąco, dzięki czemu całkiem sympatycznie minął mi czas mimo pewnego zmęczenia.

Zatem wyglądało to tak:

Czytam: „Niemożliwe!!!” i myślę: „No przecież wiem. Mamy do pokonania niecałe 11 kilometrów, to chyba jasne, że dam radę?”

Później: „Ból to ściema!”, na co ja: „Owszem, dopóki nie zaczyna boleć ząb, już ja coś o tym wiem!”

Dalej informują, że w tym błocie są trufle a ja: „Spoko, nie lubię”. To jakiś trzeci kilometr trasy. Nic nie mogło mnie zatrzymać. W końcu niemożliwe nie istnieje!

Później było chyba coś o Chucku Norrisie. Zupełnie nie pamiętam co, ale pewnie coś w stylu: „Chuck Norris szybciej stoi niż Ty biegasz. Zap….j!” 😀 Okej, mogłabym ewentualnie, ale nie chce mi się.

Dalej czytam: „Nie tak szybko kochany!” Aha, to chyba nie do mnie. Ja jestem kochana jeśli już. Truchtam dalej bez spiny.

Nareszcie komunikat do mnie: „Uśmiechnij się, jeśli masz fajny tyłek.” Patrzę w prawo, w lewo, w tył, pilnuję żeby ktoś z przodu się nagle nie odwrócił i mnie nie przyłapał, po czym szeroko się uśmiecham.

Później piszą: „Uśmiechnij się jeśli dłubiesz w nosie.” Dobra, nie mam siły się tyle uśmiechać. Zrobiłam tylko taki grymas, że niby odmawiam odpowiedzi.

Kolejny komunikat to nic nowego. „Ładnie wyglądasz taka spocona”, czy coś w tym stylu. W każdym razie że niby jest super bo jestem spocona. Wszyscy faceci są tacy sami. Albo w kółko o jednym, albo o bieganiu 🙂

W międzyczasie dostaliśmy ostrzeżenie przed dzikiem, ale tym to ja się wcale nie zmartwiłam. Bardziej dłubaniem w nosie!

Dalej czytam: „Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą!” Kolego, nie tak szybko z tym odkryciem Ameryki. Do mety jeszcze trochę!

Ostatni komunikat trafił w moje serce jakby był pisany specjalnie dla mnie. Było w nim tyle zrozumienia dla mojego wyczerpania! Bardzo mnie to pokrzepiło. Bardzo, bardzo. A pokrzepienie brzmiało: „Koniec jest bliski”.

Pewnie kilka przekazów pominęłam bo im bliższy był koniec tym bardziej byłam gotowa ignorować ten dialog wewnętrzny. I wcale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Autorowi/autorom gratuluję i dziękuję! Dodaliście wigoru memu zmęczonemu ciału. Bawiłam się przednio i z przyjemnością do Pobiedzisk wrócę.

Aha, i muszę coś jeszcze dodać. Mieliście tyle nagród dla uczestników, że przy całym moim pechu do losowania dostałam jako jedna z ostatnich, pewnie lekko ponad stu osób, jakąś grę. Mówię „jakąś” bo jeszcze jej nie otworzyłam. Patrząc na opakowanie wnioskuję, że bardziej przyda się mojemu chrześniakowi niż mi ale jakie to ma znaczenie, ważne że się nie zmarnuje! Tylu szczęśliwców przy losowaniu nagród w życiu na oczy własne nie widziałam. No może widziałabym rok temu, u Was, ale musiałam wówczas spieszyć się do domu.

Aga

 

Posts published: 241

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.