Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Luźne wnioski na nowy sezon.

Wraz ze zniknięciem śniegu kilka rzeczy wypłynęło z mojej podświadomości na zewnątrz. To, że każdy krok uczy nas czegoś nowego można uznać za troszkę utarty slogan, jednak z pewnością nie jest przypadkowe twierdzenie, że suma dziesiątek treningów sprawia, że na wierzch wypływa świeża oliwa. Zaczyna się nowy sezon, za miesiąc mam swój docelowy start. Wypunktowałam kilka elementów, które nurtują mnie wraz z upływem czasu najbardziej.

1.

Okres jesienno-zimowy to dla mojego organizmu czas osłabienia. Po wielu miesiącach regularnych treningów i po wielu startach, a w szczególności po okresie treningu do maratonu, kiedy stan napięcia i oczekiwania pełnego ekscytacji wycisza się, organizm schodzi z pełnych obrotów i czuję, że nie bronię się tak mocno jakbym chciała. Mam tu na myśli przeróżne infekcje, ale też inne drobne kłopoty zdrowotne. Mam wrażenie, jakbym była balonem, który w kulminacyjnym punkcie wysiłku ulatnia się i trzeba bardzo uważać, żeby powietrze nie uszło całkowicie. Odbudowanie wszystkiego od zera to zbyt żmudna praca, by nowy cel wyznaczać sobie już na kilka miesięcy wprzód.

2.

Odnoszę wrażenie, że szczyt mojej formy przypada na wczesną jesień. Jak dotąd przed wrześniowymi maratonami czułam się dużo pewniej niż przed wiosennymi. Może być to właśnie wynikiem tego, o czym pisałam w poprzednim punkcie. Osłabiona po trudnej i zdradliwej aurze pogodowej, nie regeneruję się po zimie tak jakbym chciała. Nie rezygnuję z maratonów wiosennych ale będę rok do roku skrzętnie się obserwować. Mam jeszcze za małe doświadczenie (to będzie mój trzeci maraton w pierwszej połowie roku), by wysuwać ostateczne wnioski. Inna sprawa jest taka, że nie muszę wypaść świetnie na biegu by czuć się usatysfakcjonowana na mecie. Najważniejsze jest dla mnie to, by nie biec maratonu na tak zwane zaliczenie. Lubię budować formę zimą, ale lepiej czuję się po letnim cyklu przygotowań. Jak dotąd 🙂

3.

Start docelowy wczesną wiosną wiąże się z pewnego rodzaju ryzykiem… pogodowym. O ile bardzo lubię biegać w wysokich temperaturach, wyziębiona po zimie trafiając na przykład na nieco ponad 20 stopni, tak jak to było rok temu w Paryżu, nie mam czasu by nawyknąć do biegu w pełnym słońcu. Z drugiej strony, pogoda zawsze jest loterią, więc nie ma co panikować. A to w końcu wiosna a nie gorące lato, gdzie w Hiszpanii miałam murowane treningi w upale chcąc biegać za dnia.

4.

Może to głupie, ale biegając w niskich temperaturach jest mi trudniej utrzymać określone tempo ze względu na… konieczność korzystania z chusteczek do nosa, które to zawsze wybijają mnie z rytmu. Nawet kilkanaście razy podczas jednego treningu. Jeśli coś mnie zimą frustruje, to właśnie katar. Bardziej niż mróz. Znowu wracam do punktu wyjścia: silniejsza jestem po dobrze przepracowanym lecie niż po zimie.

5.

W życiu każdego biegacza, nawet tego najtwardszego, najszybszego i w ogóle „naj” przychodzi taki moment, w którym pomoc specjalisty okazuje się być niezbędna. Przez 3,5 roku biegania byłam samowystarczalna pod kątem regeneracji mięśni, ale przyszedł taki dzień, w którym postanowiłam przestać być „Zosią samosią”. Wybrałam się do fizjoterapeuty, który zadziałał kojąco na moje zabiegane nogi i przypuszczam że patrząc na to w szerszej perspektywie uchronił mnie przed przeciążeniami prowadzącymi do kontuzji. Jasne, nie mam 100% gwarancji, że nic złego mi się nie stanie, ale czuję się pewniej, od kiedy wiem, że u Mateusza znajdę wsparcie.

 

Krótko podsumowując, jest dobrze ale mogłoby być lepiej. Mogłoby być wieczne lato 😀 Uczucia mam u wrót tej wiosny mieszane, ale kładę nacisk na pozytywne myślenie, które potrafi zdziałać cuda.

A jak Wasze nastroje przed nowym sezonem? 🙂

Aga

Posts published: 224

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.