Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Po co to wszystko?

To miało być podsumowanie kolejnego miesiąca. 9 kwietnia stanę na starcie maratonu w Rotterdamie, zatem kończy się kilkumiesięczny cykl treningów dedykowanych określonemu celowi. Ostatni mój start na królewskim dystansie był bardzo specyficzny, o czym możecie przeczytać tutaj. Cały czas mam gdzieś z tyłu głowy to, co działo się we wrześniu i podświadomie trochę się boję, ale nade wszystko postawiłam na większy luz, i to paradoksalnie dzięki startowi w Biegu Zielonych Sznurowadeł, który nie bardzo mi wyszedł. Luz względem głównego celu pozostał i jest mi z tym naprawdę nieźle. Jednak… czy kogoś to interesuje?

Wahałam się, czy ten wpis podsumowujący marzec w ogóle ma sens. Coś mi się pokopało w mapach i nie mam czego wstawić. Wszystkie mapy, które udało mi się zgrać z zegarka prowadzą wprost do mojego adresu zamieszkania, zatem zupełnie nie ma sensu ich publikować, jako że ścieżkę pod domem każdy ma indywidualną.

Brak map to nie jedyny powód, dla którego mój cykliczny comiesięczny wpis ma dla mnie wątpliwy sens. Powiedzcie, czy Was interesują opowieści o przygotowaniach do maratonu dziewczyny, która nie walczy o czas jak lwica o swoje potomstwo, a nawet jeśli osiąga sukcesy na polu biegowym to nie da się ich porównać do spektakularnych osiągów szybkich biegaczy? Czy jest ktoś, kogo mój blog w jakimś sensie inspiruje, motywuje do pokonywania własnych barier? Własnych, psychicznych barier, których się nie da odmierzyć w przyspieszeniach na kilometr? Czasami odnoszę wrażenie, że oddawanie wielkiej części swojego serca pasji i dzielenie się nią to i tak za mało, bo biegacze pragną sensacji, życiówek, fajerwerków. Nie jestem profesjonalistką w bieganiu, nie dla mnie są te od linijki odmierzane interwały. Ale wydawało mi się, że mogę być profesjonalistką w przekazywaniu tego, co w głębi serca daje mi bieganie. Czy tylko mi się wydawało? Na blogu jest ponad 190 wpisów. Jest w nich kawał mojego serca. Nie chcę go oddawać próżni ale Wam, pasjonatom takim samym jak ja. Czerpiecie coś z tego?

Prowadzę bloga ponad dwa lata i jeszcze nie miałam takiego kryzysu. Przyznaniem się do tego być może kopię sobie jakiś dołek, ale przede wszystkim stawiam na autentyczność. Uwielbiam pisać, pytanie tylko czy mam dla kogo? Czy może uważacie że lepiej dla tej społeczności będzie jak zniknę i zacznę pisać do szuflady? Pewnie ten kryzys minie, za bardzo kocham to co robię by się poddać. Ale tutaj dużo zależy od Was. Jeśli wydam książkę, to sięgną po nią ci, którzy będą widzieli w niej coś dobrego dla siebie. Wpisy na blogu widzi jednak każdy (komu fb nie przyblokuje informacji), zatem jestem ciekawa, czy Przetarty Szlak nie spamuje Wam tablicy.

Mam w sobie dużo emocji związanych ze zbliżającym się maratonem, ale dziś nie potrafię się nimi podzielić. Mogłabym wymienić z imienia i nazwiska moich najwierniejszych czytelników i mam wobec nich pewne wyrzuty sumienia. To co teraz czuję jest bliskie zawieszenia strony. Kiedy jestem chora i z tego powodu nie trenuję, piszę Wam o tym. Kiedy nie mogę zrobić dobrego wybiegania bo co chwila muszę ratować potok z nosa też pół żartem pół serio o tym piszę. Tak samo teraz, kiedy mam kryzys, nie chcę go ukrywać.

Aga

Posts published: 235
Wyszukiwarka
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.