Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Marzec 2017 – podsumowanie.

Po ostatnim wpisie dostałam od Was mnóstwo motywacji, której bardzo potrzebowałam. Usiadłam wtedy do podsumowania miesiąca ale spod klawiatury zaczęły się wylewać wnioski na zupełnie inny temat. Nie planowałam tego, tak jak nie planowałam kryzysu, który mnie dopadł jakiś czas temu. Uznałam, że nie będę się bronić przez pokazywaniem realnych emocji, to jakoś mi nie współgra z prowadzeniem bloga o pasji i z pasją. Żeby już nie skupiać się na tamtym niewesołym temacie, przejdę po prostu do podsumowania miesiąca. Nie będzie to tradycyjne przedstawienie przetartych szlaków, bo jak już wcześniej wspominałam, nie mam map. Nie mam pojęcia jak to się stało. Ze swoimi zdolnościami technicznymi daję sobie czas przynajmniej do kolejnego podsumowania. Może mnie olśni, a tymczasem powspominajmy ten marzec.

Jeśli chodzi o starty, był to czas na jeden półmaraton (Bieg Zielonych Sznurowadeł w Puławach) i zamknięcie cyklu Wesołych Biegów Górskich, które ostatecznie zaliczyłam z frekwencją 50%, biorąc pod uwagę 6 rund rozgrywających się od stycznia. Zamierzałam pobiec we wszystkich rundach ale ta statystyka pokazuje w całkiem ciekawy sposób, jak przebiega realizacja planu w treningu amatora. Może bez przesady, że wychodzi tylko 50% założeń, ale jak ma się 6 terminów z góry ustalonych na 3  miesiące wcześniej to tak się właśnie to potrafi kończyć. Marzec był również czasem długich wybiegań, wychodzenia z antybiotyku (ząb) a później przeziębienia. Nie chorowałam długo i uciążliwie, ale wybiłam się nieco z rytmu. Pomijając stracone kilometry, których nadrabiać nie zamierzałam, czułam się osłabiona. Do tej pory nie biega mi się szczególnie lekko. Na tym etapie powinnam czuć się trochę bardziej gotowa do boju na maratonie niż jestem. W pilatesie też się trochę opuściłam z powodu wielu nieobecności, co jak mówi moja bardzo skrupulatna i świetna w swoim fachu trenerka było widać na dzisiejszych zajęciach. Mówi się trudno i stara się dalej. Bo że się nie poddam to już chyba wiecie 🙂

Przebiegłam trochę mniej kilometrów niż w lutym, a jeśli chodzi o jakość to poziom był podobny – jednym słowem szczytu formy cały czas brak! Tak jak pisałam przy okazji relacji z Biegu Zielonych Sznurowadeł, postanowiłam przestać się tym niepotrzebnie stresować. Postawiłam na większy luz jeśli chodzi o efekty treningów, uznając, że mierzę siły na zamiary i daję z siebie tyle, ile mogę. A że bieganie jest przede wszystkim przyjemnością, to nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Zwłaszcza, że nie wylałam go sama przez nieuwagę. Na leczenie u dentysty jestem skazana i nie mam wpływu na to, kiedy kolejny ząb zacznie mi dokuczać (bez wchodzenia w szczegóły). Najpewniej w trakcie najbardziej intensywnych treningów do maratonu, bo wtedy organizm broni się najsłabiej. Podobnie jest z przeziębieniami, ale tutaj wszyscy jedziemy na podobnym wózku. Zabawne jest to, że do 21. roku życia prawie w ogóle nie chorowałam. Jakaś gorsza passa przyszła albo, no wiecie, starzeję się!

Do maratonu zostało 8 dni! Co zatem z tym stresem, którego miało nie być, bo tak sobie postanowiłam? Najwyraźniej mój organizm ma gdzieś wszelkie ustalenia, bo mimo wszystko odczuwam już spore napięcie. Jest trochę lepiej niż przed najtrudniejszym pod tym kątem maratonem w Paryżu, gdzie nie mogłam spać już dwa tygodnie wcześniej. Nie jest też idealnie, ale na to już chyba naprawdę nie ma mocnych. Maraton to wielkie święto i wielkie wydarzenie, wydaje mi się że musi stresować, chociaż ciut ciut. A może Wy macie jakieś niezawodne patenty na przetrwanie tygodnia przed kluczowym startem? Poza winem, którego już za wiele nie powinno się pić? 🙂

Aga

 

Posts published: 241

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.