Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Patriotyczne bieganie w Warszawie.

Jeśli zapisywałam się ze świadomością, że na tym biegu nie rozwinę skrzydeł, to w dzień startu miałam już 100% pewności, że muszę biec zachowawczo. Kiepskie samopoczucie przez minioną dobę podpowiadało mi, że biegnę albo wolno albo wcale. Skoro to „tylko” 5 kilometrów, postanowiłam nie rezygnować, ale musiałam zaniechać pomysłu dobiegnięcia na linię startu prosto z domu (czyli podwojenia liczby kilometrów). Cieszę się, że finalnie dotarłam na Agrykolę, bo atmosfera była świetna.

Zapisując się na bieg wybrałam strefę II, czyli czas pomiędzy 20 a 24:59 min., ale rozsądek podpowiedział by nie blokować innych zawodników i znalazłam się w okolicy balonika 27:30. O ile czas nie ma tutaj dla mnie znaczenia, o tyle wspominam o tym, co jest w gruncie rzeczy jedną z ważniejszych spraw na tak dużych (około 6 tys. biegaczy) imprezach. Trudno jest przewidzieć swój czas na mecie, ale lepiej nie stawać gdzie popadnie. W efekcie na trasie musiałam troszkę lawirować by móc wyprzedzać, co też fajnie mnie nastroiło. Dla głowy to zawsze milej wyprzedzać niż być wyprzedzanym 🙂 Chociaż wiecie co? Z tymi strefami to bywa naprawdę dziwnie. Na Biegu Oshee nie utrzymałam tempa z zadeklarowanej strefy a i tak większość osób obok mnie biegła tym samym tempem co ja, deklarując to samo. Może to przyspieszenie to magia tłumu, nie wiem, pewnie przyczyny są różne i na pewno nie wszyscy trzymali się razem aż do mety. Nie zmienia to jednak faktu, że porządek w tłumie jako taki musi być. Koniec dygresji 🙂

Minus na trasie Biegu Konstytucji był w zasadzie tylko jeden – zatorowała nam się droga jakoś na zakręcie pomiędzy pierwszym a drugim kilometrem, wskutek czego część osób chcąc utrzymać rytm (w tym ja) biegła trawnikiem. Nie lubię tego, ale to dosłownie tylko kilka długich kroków. Jeszcze bardziej nie lubię ścinania trasy na zakrętach gdzie popadnie – na chodnikach czy trawnikach, ale tego na szczęście nie zaobserwowałam. Tuż za tym newralgicznym momentem szykowałam się psychicznie na podbieg Agrykolą. Moją uwagę rozproszył ukochany fotograf, potem chwila przerwy na chusteczkę do nosa (tak naprawdę to na oddech 😀 ) i dalej było już tylko lepiej. Trochę prostej, potem długi zbieg i do mety. Trasa była świetna, zero nudy! I wcale nie była taka wolna, jakby się mogło po frazie „podbieg na Agrykoli” wydawać. Podobało mi się!

Podobało mi się wszystko oprócz stwierdzenia w biurze zawodów, że jak chciałam koszulkę w zamówionym rozmiarze to mogłam przyjść wcześniej bo oni tam już trzy tygodnie siedzą. Nie, nie siedzieli trzy tygodnie tylko 11 dni kalendarzowych a ja nie mam obowiązku tłumaczyć się, dlaczego „dopiero teraz” zapisałam się na bieg i dlaczego „dopiero teraz” odbieram pakiet (miało to miejsce w sobotę). Byłam zażenowana ale już mi przeszło. Jeszcze to stwierdzenie, że zawsze przecież mogę złożyć zażalenie… Nie na miejscu. Oddzielam to grubą kreską. Atmosfera biegu była tak fajna, że podsumowuję go na jeden duży plus. A moja koszulka i tak dobrze się wpasowuje w tematy patriotyczne, tę z biegu komuś oddam. Co jak co, ale dla samej koszulki czy dla medalu nie biegam. Ta pasja ma głębszy sens. I bardzo się cieszę, że tak ważne dla Polski momenty biegacze mogą uczcić razem. Dzięki Aktywna Warszawo! Dzięki biegacze za to poczucie wspólnoty.

Aga

Posts published: 241
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.