Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Biegamy po Lasach Chotomowskich.

Przyznam, że pierwszy raz słyszałam o Biegu Po Złote Jabłko. Nie miałam pojęcia czego się po nim spodziewać, ale mogłam to sobie wyobrazić sądząc po niewielkim limicie uczestników i zapowiadanej leśnej w 100 % trasie. Jadąc do Chotomowa nie mogłam się już doczekać by znaleźć się w tym lesie, być już w biegu. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do czekającego mnie wysiłku. Mimo że po biegu w Szelkowie czułam zmęczenie nóg, to euforia poprzedniego dnia wciąż mnie nie opuszczała. Nie muszę chyba dodawać, że o żaden wynik nie zamierzałam walczyć. Atmosfera w Chotomowie była piknikowa. Zapowiadał się bardzo fajny bieg. Przed startem usłyszałam tylko jedną niepokojącą informację – o tym, że na trasie nie ma wody. Postanowiłam, że nie będę brała ze sobą picia. Słońce gdzieś się schowało, nie zanosiło się na duży upał a to „tylko” 10 kilometrów.

Tym, co podobało mi się szczególnie była trasa. Pierwsze 4-5 kilometrów były w zasadzie pozbawione jakichkolwiek podbiegów. Ruszyłam spokojnie, a po jakimś czasie nogi jakoś same zaczęły przyspieszać. Kiedy zobaczyłam pierwsze górki poczułam, że mam szansę je pokonać bez żadnego problemu. Z każdą kolejną moja pewność siebie odrobinę malała, ale ostatecznie poradziłam sobie bardzo dobrze. Dlaczego mnie to tak ucieszyło? Mam wrażenie, że odzyskuję powoli dawną płynność, którą zatraciłam w ostatnich miesiącach. Zdecydowanie służą mi cieplejsze pory roku. Wracając do samej trasy, z przyjemnością częściej bym na niej potrenowała. Podbiegi są tam w pewnym momencie regularne ale nieagresywne. Formuła lekko w górę i lekko w dół bardzo przypadła mi do gustu. Niestety nie pamiętam, jak długi był ten odcinek góra-dół, czysto technicznych informacji Wam nie udzielę, ale może są tu jacyś biegacze z Chotomowa, którzy znają ten las jak własną kieszeń? W każdym razie, moim zdaniem to bardzo wdzięczna ścieżka. Długa prosta prowadząca do mety była już bez żadnych wzniesień (a przynajmniej nie takich co wryłyby się mocniej w pamięć zmęczonego biegacza na finiszu).

Po biegu odbyło się losowanie, w którym wygrałam pakiet na pierwszy z cyklu biegów o Puchar Króla Jana III Sobieskiego. Najzabawniejsze jest to, że kilkanaście minut wcześniej wstępnie potwierdziłam swój udział w tym biegu bezpośrednio organizatorowi. To oznacza, że świeżo podjęta decyzja była słuszna 😉

Z ważniejszych informacji organizacyjnych i też w nawiązaniu do relacji z Szelkowa muszę dodać, że tuż obok startu działało przedszkole, pod daszkiem na powietrzu. Widziałam, że dzieciaki chętnie tam przebywały, bardzo dobra inicjatywa.

Nie chcę kończyć lakonicznym „Było super, na pewno wrócę za rok” bo rok to szmat czasu i nie wiem, gdzie wtedy będę. Z całą jednak pewnością polecam ten bieg jako potencjalną opcję na aktywną niedzielę (zarówno dla biegaczy jak i tych, którzy preferują Nordic Walking).

Aga

 

Posts published: 238
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.