Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

VI Bieg Goworowski – WARTO.

Kiedy w Goworowie odbywała się pierwsza edycja biegu ja jeszcze nawet nie myślałam o tym, że kiedyś przebiegnę pół godziny bez przerwy. Podczas drugiej edycji już biegałam ale nie przyszło mi do głowy wtedy i jeszcze wiele miesięcy później, żeby wystartować w jakiejś imprezie. Od 2014 roku jestem w Goworowie regularnie i cieszę się jak dziecko na każdą kolejną wizytę. Po raz drugi udało mi się być tam z biegowymi przyjaciółmi z grupy Bóbr Tłuszcz i z tego co wiem, urok tego kameralnego biegu podziałał nie tylko na mnie. Żal mi tylko, że w tym roku było mniej zawodników niż zwykle. Jeśli wydaje Wam się, że takie bieganie przez wioski na nieatestowanej trasie jest mało atrakcyjne, przyjedźcie do Goworowa a zmienicie zdanie (niedawno w podobnym kontekście pisałam o Szelkowie, gdzie frekwencja również była zdecydowanie za niska w stosunku do jakości imprezy). Ale niezależnie od frekwencji, podtrzymuję to, co napisałam po wizycie w Goworowie rok temu: „miarą sukcesu (organizatorów) nie jest ogólna liczba zawodników ale poczucie każdego spośród nich indywidualnie, że znalazł się w dobry miejscu i czasie!”

Osobiście nie wyobrażam sobie, żebym w dniu Biegu Goworowskiego wybrała się na inną trasę. Chyba że los rzuci mnie gdzieś daleko ale mówię tu o sytuacji, gdzie mam wybór, możliwości i czas na zawody. Może to też dlatego, że mało kto wita nas aż tak serdecznie? Może trochę 😉 Ale nie witają nas bez powodu. To się nazywa chemia! Kocham to miejsce.

Nieco zabawne jest to, że mimo mojego czwartego biegu w Goworowie nie jestem w stanie powiedzieć czy trasa była dokładnie taka sama jak wcześniej. Pamiętam poszczególne miejsca, konkretne zakręty, podbiegi i zbiegi, ale wczoraj ilość trasy pod górkę zaskoczyła mnie! Trasa nie była bardzo trudna ale bardzo sugerujące bywa samopoczucie danego dnia. Jestem przekonana, że wielu zawodników, którzy mieli „dobry dzień na bieganie” nie zauważyli przynajmniej połowy tych delikatnych wzniesień, tak jak ja ich sprzed roku, dwóch czy trzech nie pamiętam. Ale skoro zakręty były te same to trasa raczej też 😉 Byłabym na pewno bardziej wypoczęta gdyby nie to, że wyjazd naszej siedmioosobowej grupy w ostatniej chwili zawisł na włosku. Noc była zupełnie niespodziewanie stresująca. Na szczęście udało się pokonać przeciwności złośliwego czasem losu.

To był bieg z nieznanymi mi wcześniej emocjami. W okolicy czwartego kilometra po raz pierwszy usłyszałam, że prowadzę wśród kobiet. Zmotywowało mnie to bardzo i mimo że nie musiałam z nikim bezpośrednio się ścigać to adrenalina wskoczyła kilka poziomów wyżej. Tak, wiem, wstrzeliłam się w sprzyjającą sytuację bo była tam garstka kobiet wśród większej garści mężczyzn. Nie zmienia to jednak faktu, że mobilizację do mety miałam zapewnioną.

Wiedziałam już, że nie odpuszczę tempa, które było nieco szarpane ze względu na drobne zmiany nachylenia ale też częste zatrzymywanie się przy punktach z wodą, których było aż 6 czy 7 na odcinku 10 kilometrów! Skorzystałam ze wszystkich, czasem oglądając się za siebie żeby sprawdzić czy nie muszę jeszcze bardziej powalczyć o ten puchar 🙂 Chociaż wydaje mi się, że szybciej nie dałabym rady pobiec. Czasem lekkość biegu rosła gdy słońce na chwilę zachodziło. Miałam możliwość dodatkowej motywacji, bo koledzy biegli niewiele przede mną i narzucali szybsze tempo, ale to by się wiązało z włączeniem się do ich rozmowy a na to naprawdę nie miałam siły. Zresztą na mecie sam Marcin stwierdził, że by mnie zagadał 🙂 Usłyszałam jeszcze kilka razy od różnych osób po drodze, że jestem pierwszą kobietą. Zapamiętam to uczucie bo nieprędko może się powtórzyć 😀

fot. Marcin D.

W tym roku po raz pierwszy organizatorzy wprowadzili Puchar Starosty Ostrołęckiego za kategorię Open. Dziewczyny, przyjeżdżajcie za rok! Puchar piękny, ale wiecie co? Mam dla Was jeszcze lepszą zachętę. Po drodze trzech miejscowych chłopaków postanowiło spontanicznie mnie zdopingować włączając się do biegu i przyznam, że to było świetne urozmaicenie 🙂 Jeden z nich miał około 30-35 lat, drugi jakieś 5 a trzeci chyba dopiero co zaczął biegać! Młodzi tak przebierali nogami, że bałam się o ich wywrotkę, szczególnie tego malucha. To był bardzo wzruszający moment. Najmilszy z całego biegu! W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim kibicom i panom strażakom – za kurtynę wodną i też doping. Szkoda, że widzimy się dopiero za rok. I znowu spotkanie minie za szybko, bo będę szybko biegła 😉 Nie mogę zapomnieć również o wolontariuszach, którzy nie patrzyli na to, że przebiegałam obok nich w pojedynkę i każdy z nich trzymał po jednym lub po dwa kubki z wodą. A przecież wystarczyłoby jakby tylko jedna osoba wysunęła kubek w moją stronę. Wszyscy na czele z przemiłym organizatorem tworzą pełną życzliwości układankę. Aż chce się do Was wracać.

fot. Marcin D.

Jeśli jeszcze Was nie zachęciłam do zwiększenia frekwencji w Goworowie za rok to przypomnę, że bieg jest zupełnie darmowy 🙂 WARTO.

Aga

Posts published: 246

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.