Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

„Będziesz bardziej dumny niż zmęczony!” Relacja z Biegu Jagiełły.

Bieg Jagiełły jest jednym z tych, do których trudno podejść nieprzygotowanym, przetruchtać i zapomnieć. Biorąc w nim udział po raz czwarty próbowałam przeanalizować, dlaczego tak jest. Może na jakiejś górskiej kozicy trasa z Pobiedzisk na Kociałkową Górkę nie zrobiłaby większego wrażenia, ale mówimy przecież o kategorii półmaratonów ulicznych. Po co obierać sobie za cel ten start, skoro można w tym momencie pobiec dużo szybciej po płaskim a przy okazji zanotować kolejną życiówkę? Dla mnie to oczywiste i myślę, że dla wielu zawodników również – ta trasa uzależnia, a przynajmniej bardzo pociąga. Jesteśmy ambitni. Nie satysfakcjonuje nas osiągnięcie czegoś, co jest łatwe do zdobycia. Lubimy wyzwania dlatego wracamy. Dla mnie ten półmaraton jest wyzwaniem za każdym razem. Po raz pierwszy był nim, bo był stresującym debiutem. Każdy kolejny raz jest inny, bo mimo analogicznego rok do roku kalendarza startowego, każdego roku jestem w innym momencie życia. Jestem starsza, więcej wiem o samym bieganiu ale i o swoich potrzebach, ambicjach. Za drugim razem na przykład na fali ekscytacji rozwoju biegowego pobiłam swój ówczesny rekord na dystansie półmaratonu (a przez rok biegałam tych połówek sporo) i nawet teraz, kiedy podeszłam do tej trasy bardziej świadomie, nie pokonałam samej siebie sprzed dwóch lat. Niewiele zabrakło, ale jednak. Zwracam na to uwagę, bo już po raz czwarty jesienią mam ten sam cel. Nic dziwnego, że na podstawie swoich ulubionych startów prognozuję przyszły sukces albo jego brak.

Autorem na pewno jest osoba z dużym poczuciem humoru 😀

Płaski odcinek, który wbrew pozorom nie jest łatwy. To czas na odpoczynek po falistej części trasy i jednocześnie krótką regenerację przed powrotem na pofałdowany teren.

Półmaraton w Pobiedziskach potraktowałam w tym roku jako coś więcej niż przystanek w drodze do celu. 9 lipca miał być dla mnie finałem pierwszego etapu letniego (kolejny finał dopiero 3 września). Tak jak wspomniałam wcześniej, trudno jest tam sobie potruchtać i zakończyć bieg z satysfakcją. Trzeba się przygotować do długich podbiegów. Liczenie na cud może wyjść troszkę bokiem 😉 Mimo że od startu do pierwszego podbiegu jest około dwukilometrowy odcinek płaski a potem na dobry początek długi zbieg, to po nawrotce, już po serii pofałdowanego terenu, mija sporo czasu zanim oddech wraca na swoje tory. Mnie osobiście powrót do spokojnego rytmu zajmował aż około kilometra. To właśnie tam, przy 8. kilometrze, gdzie teraz wyrównywałam rytm, by na 12 km podejść na nowo do najtrudniejszego odcinka, w ubiegłym roku miałam kryzys, który nie opuścił mnie już do mety. Teraz ten kryzys pojawił się między 17. a 18. kilometrem. Najpierw był krótki bunt ciała (jestem pewna, że tam nie biegło nic poza moją głową 🙂 ), a kilkaset metrów dalej ból brzucha z przepicia wodą. Niestety, to mój częsty błąd na zawodach, o którym już Wam wspominałam. Tak się załatwiłam, że ostatni prosty odcinek, mający być tym z coraz to szybszym finiszem, był jednym wielkim psychicznym podbiegiem.

… a wydawało mi się, że biegłam sama 😉

Przez sporą część trasy nuciłam piosenkę, w kółko tę samą, i cieszyłam się, że nikt nic do mnie nie mówi 🙂 Rozmowa byłaby równoznaczna z utratą cennej energii, potrzebowałam maksymalnego skupienia na oddechu. Funkcję motywacyjną spełniały krótkie przekazy znajdujące się przy oznaczeniu kilometrów. Autentycznie odczułam przypływ energii, kiedy przeczytałam: „Wkurzasz się? E tam, i tak przyjedziesz do nas za rok”. Rozbawiło mnie to, bo bardzo do mnie pasowało. Jeszcze cenniejszą okazała się motywacja na oznaczeniu 17. kilometra, brzmiąca: „Za 4 kilometry będziesz bardziej dumny niż zmęczony!” Oj jak bardzo te słowa pasują do trudów trasy! Te tabliczki były nowością na Biegu Jagiełły. Świetny pomysł! Człowiek sobie biegnie, przeklina zmęczenie, potem czyta coś co jest świetnym bodźcem odwracającym uwagę od… tego przeklinania 🙂

Fragment trasy.

Najlepszy motywator!

Warto wspomnieć, że trudy trasy wzmaga niemalże każdego roku wysoka temperatura. To jest dla mnie jeden z elementów, które wpływają na jeszcze większą ekscytację biegiem. A to dlatego, że nigdy nie wiadomo, czy przygotowania w pewnym stopniu nie pójdą w las, bo akurat termometr wskaże ponad 30 stopni. Podczas tej edycji nie było uderzającego upału, ale i do uczucia rześkości troszkę zabrakło. Częste punkty nawadniania i kurtyny wodne ratowały sprawę. Osobiście temperaturę zniosłam nieźle.

Meta! Chwila na odrodzenie. Czas na „nie mów do mnie teraz” 😉

Wszystko wskazuje na to, że moja forma idzie w dobrym kierunku. Wartością dodaną do jej przetestowania była atmosfera, która w Pobiedziskach nigdy jeszcze mnie nie zawiodła. Cieszę się, że mogłam być znowu częścią tego wydarzenia. Mam wrażenie, że z roku na rok organizacja jest lepsza, choć mnie osobiście wystarcza jak jest po prostu dobrze. Podczas 28 edycji Biegu Jagiełły było bardzo dobrze. Atmosferę imprezy podsycali Wojowie, zwani przez niektórych Wujami 😉

„Lubię wracać w strony, które znam, Po wspomnienia zostawione tam, By się przejrzeć w nich, odnaleźć w nich” – tak mi właśnie brzmiało w uszach, aż pod wpływem zmęczenia zapomniałam dalej nucić… 😉

Aga

Posts published: 243

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.