Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Przetarte szlaki w sierpniu 2017.

W ostatnim podsumowaniu miesiąca byłam bardzo optymistycznie nastawiona do przebiegu maratońskich przygotowań. Pokonałam nie tylko rekordową ilość kilometrów, ale co najważniejsze – ilość szła w parze z jakością. Lipiec i sierpień to bardzo ważne miesiące w przygotowaniach do jesiennych startów i traktuję je na tym samym poziomie uważności. Minione cztery tygodnie były dobre, lecz troszkę odstępują bezkolizyjnym przebiegiem od tych lipcowych. Zdarzyło się kilka wypadków losowych, na szczęście nie mających długotrwałych konsekwencji.

Nie mogłam zrealizować kilku założeń. Jak teraz to sobie układam w głowie, wychodzi, że sumując plany pokrzyżowane przez niewielkie przeziębienie, zatrucie itp. wypadł mi prawie cały tydzień treningowy. Wow, to naprawdę dużo. Nie myślałam w ten sposób kiedy pojedyncze jednostki wypadały z dnia na dzień. Uspokajam się tym, że to normalne w treningu amatorskim. Niepożądane, ale jednak nagminnie spotykane. Tylko pozazdrościć, jeśli komuś udało się od deski do deski zrealizować plan. Mój akurat tworzył się na bieżąco, czasem wychodził w trakcie biegu, ale czuję, że miał ręce i nogi. Poza końcówką sierpnia, kiedy to po powrocie z krótkiego pobytu w górach treningi robiłam za krótkie i za mało. W sumie przebiegłam 261 kilometrów, ale mam wrażenie, że te po górach liczą się co najmniej podwójnie 😉

Sierpień to czas kontynuowania akcji Stop Czerwonym Światłom, która trwa od czerwca. Udało nam się zorganizować dwa spotkania (a w sumie osiem!). Druga połowa miesiąca to małe zamieszanie w moim grafiku, stąd i przerwa w poznawaniu wspólnie nowych ścieżek. We wrześniu spotkamy się jeszcze dwa razy, wtedy to przyjdzie czas na większe podsumowanie 🙂

Miesiąc ten absolutnie nie stał pod znakiem startów. Miało być nieco inaczej, ale poddałam się temu, co przyniósł los. Po Kontrolnej Trzydziestce, która odbyła się w pierwszą niedzielę miesiąca nie wzięłam udziału w żadnym biegu zorganizowanym. A i ten wrocławski start był niczym innym jak treningiem do maratonu, bez ścigania się, jak sama jego nazwa wskazuje.

1 . Kontrolna Trzydziestka, Wrocław. Relacja —> tutaj.

2. Stop Czerwonym Światłom: Helenowo Gadomiec. Relacja —> tutaj.

3. Stop Czerwonym Światłom: Jednorożec. Relacja —> tutaj.

4. Wycieczka w Tatrach: Dolina Kościeliska – Hala Ornak – Iwaniacka Przełęcz – Ornak (1853 m n.p.m.) – Dolina Chochołowska – Siwa Polana. Po krótkim rozruchu w Zakopanem, który potraktowałam jako zabawę i przywitanie z górami, zaplanowałam sobie wycieczkę, która miała, no cóż, krótko mówiąc nie dać mi za bardzo w kość. Zdając sobie sprawę z tego, że nie ma sensu rzucać się na głęboką wodę przy tak krótkim pobycie w górach, postanowiłam potraktować się delikatnie. Do Hali Ornak poszło mi szybko, ale później sapałam na podejściach jak lokomotywa. O ile Iwaniacka Przełęcz była jeszcze w miarę na luzie do zdobycia, o tyle podejście na Ornak już niekoniecznie. Czy zejścia były łagodniejsze? Moje „czwórki” nie potwierdzają 😉 Ostatni etap to płaski odcinek do Siwej Doliny. Och jak chciałabym to powtórzyć raz jeszcze! A najlepiej pokonać kilka innych szlaków… Odkładam na bliżej nieokreślone „kiedyś”.

Kadry w drodze na Ornak. Jedyne czego żałuję to braku większej ilości zdjęć. Na górze, gdzie był najpiękniejszy widok, już mocno wiało i miałam wrażenie, że z każdej strony mam zdjęcia „pod słońce”. W końcu się dałam sobie z nimi spokój. Liczyło się tu i teraz. Było cudownie! I pozostał zbieg/zejście – tam już nie miałam czasu na żadne fotki, Musiałam koncentrować się dużo bardziej niż w drodze pod górę 😉

A to już dolina. Siwa Dolina, z której turyści startują do Polany Chochołowskiej. Ja do polany nie dotarłam, bo musiałabym w pewnym momencie zawracać a na to już nie miałam zapasu sił. Dałabym radę ale po co? Nic na siłę 🙂

5. Bieżnia w Zakopanem. Rzadko trenuję na bieżni. Ale takie miejsca utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto czasem dać szansę rzeczom, za którymi się nie przepada. Od tamtej pory mam większą ochotę na zwiedzanie tartanowych ścieżek 🙂 Trening zakończyłam dosłownie minutkę przed ulewnym deszczem, rozciąganie było rześkie!

To już? Koniec sierpnia, koniec wakacji? Pomyślę o tym za niespełna miesiąc, a tymczasem… byle do maratonu. Kto ze mną dzieli przedmaratońskie emocje? Podzielcie się dobrym słowem 🙂

Aga

Posts published: 235
Wyszukiwarka

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.