Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Piła po raz czwarty. Piła inna niż wszystkie poprzednie.

Do Piły jechałam z dobrym nastawieniem. Ekscytacja jednym z moich ulubionych biegów była duża, stres oczywiście też się pojawił, jakżeby nie, ale  nie był on paraliżujący. Dopiero wieczorem w hotelu wszystko się zepsuło. Moje nadzieje na udany bieg spadły do tego stopnia, że zrezygnowana chciałam się poddać. Spadały z każdą bezsenną godziną, bo ostatni raz na zegarek patrzyłam w okolicach 5 rano. Stres nocą przerodził się w obojętność. Po burzy emocji w pewnym momencie było mi już naprawdę wszystko jedno. Dzięki temu, że choć sfrustrowana godziną zasnęłam ze spokojem, rano tliła się we mnie nadzieja na komfortowy start. Zawsze w Pile biegało mi się świetnie (to moja czwarta połówka w tym mieście), może siłą woli zatrzymam dobrą passę?

Od rana lekko bolał mnie żołądek, przypuszczam że z nadmiaru emocji dnia poprzedniego. Wiedziałam jednak, że spróbuję. Byłam raczej opanowana do samego startu. Chwilowy spokój po pierwszych kilometrach biegu przerodził się w… człapanie. Miałam wrażenie, że to nie moje nogi. Nie moje ruchy, nie mój styl biegowy. Czułam ucisk w klatce piersiowej, który po troszeczku się nasilał, by niedaleko przed metą wywołać dziwne rzężenie. Musiałam przystanąć bo nie mogłam oddychać. Nawet na trudnym maratonie w Paryżu nie było ze mną emojonalnie tak źle. A to przecież tylko połówka. Ta ukochana pilska połówka….

Zaniepokoił mnie nieco komunikat sprzed kilku dni o zmianie trasy. Zastanawiałam się po co poprawiać coś co jest dobre. Co prawda zmiana nie była jakaś drastyczna i może się wydawać, że niepotrzebnie się przejmowałam bo tak czy inaczej Piła to płaskie miasto a wiele odcinków i tak się pokrywa. Nie chodziło mi o sam profil wzniesień ale o układ. Mój mózg dziwnie pracuje w takich sytuacjach – odwrócony kierunek od tego już sprawdzonego potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. Tak było na Maratonie Warszawskim, kiedy biegliśmy „pod prąd” względem lat poprzednich przez Łazienki Królewskie i tak było w Pile, kiedy nawrotka na wysokości 14 kilometra przebiegała w przeciwną stronę. W dodatku okazało się, że trasa została źle wymierzona. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że mało kto miał na swoim zegarku dystans poniżej 21,5 km? Na stronie organizatora jest dyskusja na ten temat (warto podkreślić, że impreza ma rangę Mistrzostw Polski w Półmaratonie). Biorąc pod uwagę, że przez ostatnie dwa kilometry wiele razy przystawałam ze łzami w oczach, i biegłam ledwie powstrzymując łzy możecie sobie wyobrazić, ile te nadprogramowe metry dla mnie znaczyły. Już nie wspomnę o tym, że gdyby taka sytuacja miał miejsce rok temu, nie miałabym życiówki, jak pewnie wiele osób w tym roku. Szkoda, naprawdę szkoda bo uwielbiałam ten półmaraton. Ja chcę starą trasę! 🙂

Po analizie tego, co się ze mną zadziało na trasie wnioskuję, że mógł to być bieg dużo lepszy. Mogłam po raz kolejny zejść poniżej 1:50 i uwierzyć, że zakręcę się w Berlinie przy swojej życiowej formie (3 h 58 min.)Rosnący stres powodował, że moje ciało odmawiało posłuszeństwa wiele razy podczas każdego kilometra. Stres spowodowany presją, tą którą sama na siebie nałożyłam. Do oczekiwań doszedł wiatr, sporo mojej mizernej siły psychicznej mi zabrał. Potem ten odwrotny kierunek biegu (dla niektórych może się to wydawać paranoją, ale to moje subiektywne odczucia) i na koniec kwestia za długiego dystansu. I nie jest to szukanie wymówek a szukanie potwierdzenia, że mój maraton nie jest spalony. Ileż łatwiej jest podejść ze spokojną głową do startu docelowego nie mając po drodze tak głupich potknięć, to Wy na pewno doskonale wiecie. Wiatr nie zabrał mi formy. Moja własna głowa mi ją zabrała. Niejeden trening wychodził mi lepiej niż ten start.

Nie przekreślam powrotu do Piły w kolejnych latach, ale uważam że organizator powinien najpierw odnieść się do burzliwej dyskusji na stronie wydarzenia. Nie obchodzi mnie to, że dostałam za dużą koszulkę. Interesuje mnie wejście w dyskusje z nami, biegaczami na tematy paląco ważne. Oddajcie mi proszę starą trasę 😉 😀

Kto razem ze mną jest na trzy tygodnie przed maratonem? Bierzemy się do roboty, to jeszcze nie tapering 🙂 Powodzenia!

Aga

Posts published: 235
Wyszukiwarka

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.