Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Ilu pasjonatów, tyle rodzajów satysfakcji!

Jak się ma radość z biegania do radości z osiąganych życiówek ? To pytanie nurtuje mnie czasem, bynajmniej nie z powodu tego, że nie potrafię tych dwóch radości połączyć. Chodzi raczej o grono odbiorców, które potrafi traktować sprawę zerojedynkowo, widząc, że „on ma gdzieś czasy, biega mu się najlepiej bez zegarka” a ona to „niby nie patrzy na wyniki, ale buzia jej się szczerzy jak pobije kolejny rekord”. Mnie najbliższe jest podejście mówiące o tym, że brak dobrego wyniku nie wpływa na brak satysfakcji z biegu (mam za sobą dziesiątki startów rekreacyjnych), ale z kolei każdy kolejny krok naprzód wart jest odnotowania, chwalenia i tym samym  nierzadko zainspirowania do działania innych.

Poświęcając jakiemuś aspektowi życia wiele uwagi, czy nie zmartwiłbyś się, gdybyś nie odnotowywał żadnych postępów? Czy satysfakcjonuje Cię stagnacja? Mnie nie, i jest to jeden z najbardziej oczywistych powodów, dla których nie pomijam milczeniem faktu, że nigdy nie biegałam tak szybko jak teraz. Czuję, że mogę zrobić jeszcze duży postęp, w dalszym ciągu nie podpierając się współpracą z trenerem a planami treningowymi jedynie się inspirując. Odkrywanie nowych bodźców, które pomogą mi wpłynąć na sportowy rozwój pasjonuje mnie. Ten rozwój jest bardzo indywidualny, dopasowany przeze mnie do mnie. Odpowiada mi to, że kiedy wychodzę robić interwały, nie zakładam szczegółowo, w jakim czasie pokonam kolejne odcinki. Robię to intuicyjnie, a w praktyce często te odcinki pokonuję w bardzo zbliżonym do siebie czasie. Być może kiedyś to się zmieni, tak samo jak to że dawniej w ogóle nie wykonywałam interwałów, a dziś bardzo je lubię.

W tym całym moim podejściu do biegania chodzi o to, że mój rozwój następuje samoistnie. Do pewnych kwestii dojrzewam, pewne odrzucam. Dla mnie jest to sytuacja idealna – nie robić niczego na siłę, móc płynąć z nurtem życia. Gdyby tak było w każdej dziedzinie życia! Niestety, w wielu płaszczyznach nie mamy czasu na spokojne dojrzewanie do najmądrzejszych i najmniej krzywdzących dla siebie wniosków, często musimy się najpierw sparzyć. Ale pasja jest czymś, co robimy z głębokim przekonaniem i miłością, dlatego też jest trochę łatwiej bezboleśnie się rozwijać. Mnie tam nigdzie się z bieganiem nie spieszy, ani do ultramaratonu ani do łamania 45-40 minut na 10 km. Satysfakcjonuje mnie po prostu to, że się rozwijam. To w jakim tempie będę chciała pobiec Bieg Niepodległości za 3 czy 7 lat zupełnie mnie dziś nie zajmuje. Daję sobie czas, nie znoszę presji.

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakie chciałabym połączyć z kwestią poprawiania wyników jest zdrowie. I chcę to wyartykułować wyłącznie na własnym przykładzie sprzed dwóch miesięcy. Otóż kiedy przeżyłam trudne momenty na półmaratonie w Pile, po czym zrobiłam badania i okazało się, że mam niepokojące wyniki krwi, zaczęłam natychmiast działać. Objawy zmęczenia, senności, „zatykania” w trakcie biegu itp. zaczęły ustępować. Czułam się coraz lepiej i coraz lżej mi się trenowało, ale też spało i efektywniej odpoczywało. Podczas Biegu Niepodległości byłam po okresie roztrenowania, biegając nie częściej niż 3 razy w tygodniu od dnia maratonu. A mimo to poprawiłam swój czas na dystansie  10 km,  w zasadzie nie robiąc nic szczególnego. Piszę to, byś Ty też zastanowił się, czy poczucie pewnej stagnacji (zakładam, że każdemu biegaczowi coś takiego się zdarza) wynika z tego, że masz ochotę biegać na luzie czy też dlatego, że Twój organizm wysyła jakiś ważny sygnał?

I na koniec. Świat nie jest czarno-biały, dlaczego więc radość z wyniku miałaby oznaczać, że jest to nadrzędny cel naszego trenowania? Każdy z 15 000 biegaczy w Warszawie, i wielu tysięcy w całej Polsce miał swój własny indywidualny cel, swoją potrzebę i pragnienie. Do każdego z nich należy podejść z szacunkiem, nie mierząc swoją miarą.

Aga

Posts published: 235

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyszukiwarka

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.