Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Odlotowy Półmaraton Praski. Przypadek?

To nie był start, na który czekałam niecierpliwie od momentu zapisania się. Tym z „efektem wow” miał być Półmaraton Kusocińskiego dwa tygodnie wcześniej. Półmaraton Praski zamierzałam pobiec spokojniej. Życiówka? Chętnie, ale na wspomnianym wcześniej Kusym. Tam, 19 sierpnia, nie poszło mi zupełnie, można powiedzieć, że od momentu rozgrzewki nie zapowiadało się na spektakularny przełom mojej sportowej kariery 😉 Pozostawało pytanie, jak wobec tego rozegrać ów bieg 1 września, jako że na dwa tygodnie przed docelowym startem nie chciałam za mocno się spinać. Jak się okazało (pomijając wszelkie rozmyślania po drodze) bardzo szybko już po wyruszeniu na trasę, mój organizm doskonale sam wiedział, co robić. Bynajmniej nie brał pod uwagę żadnych wahań i nie czekał na odpowiedź. Miałam wrażenie, że zachciało mu się fruwać! Bez wątpienia, nigdy nie biegło mi się lepiej podczas dwóch startów: tego w minioną sobotę i podczas Maratonu Warszawskiego w 2015 roku. Wiem, dość daleko sięgam pamięcią w tym porównaniu, ale pewnych przeżyć po prostu się nie zapomina.

W tej imprezie od samego początku przyciągnęła mnie bardzo przyjazna aura. I biomet był korzystny  (Pan w telewizji mówił! 😀 ), i otoczenie strefy startowej podobało mi się niezmiernie. Rozgrzewałam się niespiesznie, nie stresując się i nie stawiając sobie specjalnie większych wymagań. W moim planie treningowym nie znalazł żaden dodatkowy dzień wolny z tytułu startu. Po prostu trening sobotni przesunęłam z poranka na wieczór.

Pierwszy kilometr pobiegłam bardzo spokojnie, ale i tak szybciej, niż zamierzałam, bo w tempie 5:13. Na drugim kilometrze wyprzedziłam swój balonik, jako że tuż za nim było mi za ciasno a czułam, że moje nogi potrzebują przestrzeni. Tempo, które utrzymywałam przez następne kilometry cały czas wynosiło poniżej 5 min. Rzeczywiście, korzystny ten biomet! Czułam się jak w transie. Nie wierzyłam, że cokolwiek mogłoby mi przeszkodzić. A jednak…

Mniej więcej po 16-17 kilometrze żołądek zaczął się buntować i kilkanaście minut dalej słaniałam się na nogach trzymając się lampy na poboczu. Nie wierzyłam, że odruchy wymiotne uda mi się opanować i jak gdyby nigdy nic pędzić dalej przed siebie. Podbiegł wtedy do mnie chłopak z chęcią pomocy, niestety miałam tylko siłę podnieść rękę w jego kierunku dając do zrozumienia, by biegł dalej.  Straciłam tam trochę cennego czasu ale doszłam do wniosku, że najgorsze minęło i mogłam biec, a raczej truchtać dalej. Później musiałam zatrzymać się jeszcze dwa razy, już na krócej. Na metę w zasadzie ledwie dotruchtałam, bo sama myśl o szybszym finiszu była dla mnie cierpieniem. Średnie tempo spadło od pierwszych nudności do mety o 6 sekund na kilometrze. Dużo.

Jak to się stało, że mimo tych trudności udało mi się pokonać półmaraton w rekordowym czasie 1:47:17? Przyznam, że jestem zdumiona i bardzo szczęśliwa. Ten bieg uświadomił mi, jak mocno przesunęłam swoje granice. Nie wiem, jak to będzie na maratonie, ale nie żałuję żadnego kroku postawionego w sobotę. Nie walczyłam o osiągnięcie tego czasu, on stał się po prostu skutkiem ubocznym bardzo sumiennych przygotowań. Co do problemów żołądkowych, doskonale wiem jakiego produktu zapach prześladował mnie na ostatnich kilometrach i czego na pewno nie zjem przed żadnym innym startem… 😉

Za tydzień planuję zrobić mocniejszą dychę, lecz na tej samej zasadzie co półmaraton – jeśli samopoczucie pozwoli, pobiegnę bardzo żwawo, ale nie na siłę. Teraz myślą przewodnią jest rozważny tapering!

Dawno nie pisałam relacji ze startu. Mam nadzieję, że dobrze się ją Wam czytało! Pozdrawiam!

Aga

 

Posts published: 246

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.