Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

„Jeśli nic nie zmienisz, nic się nie zmieni” Rok 2020.

Dawno mnie nie było w postaci dłuższego słowa pisanego, ale dzięki utrzymaniu serwera, na którym tak wieloma chwilami się dzieliłam, mam wciąż gdzie się z Wami przywitać. Może właśnie dlatego, że to był tak dziwny i trudny na świecie rok, poczułam potrzebę podzielenia się tym, co dobrego się zdarzyło. Nie odliczam niecierpliwie do północy ale zatrzymuję się, by docenić.

Nie minął pierwszy tydzień kończącego się właśnie roku, a w moim życiu rozgościł się kociak, którego przez pierwsze kilka miesięcy życia odwiedzałam w domu rodzinnym. To tam spędziliśmy jego pierwsze święta Bożego Narodzenia i nie mogąc przestać o nim myśleć, 2 stycznia podjęłam decyzję a dzień później był już ze mną w Warszawie. Jako dziecko byłam „psiarą”, nie miałam pojęcia o wychowywaniu kotków i nigdy, a od przeprowadzki minęło 13 lat, nie chciałam mieć zwierzaka w mieszkaniu. Moje obawy o odpowiedzialne zaopiekowanie się nowym lokatorem spadły, gdy zaczęłam mniej wyjeżdżać a dodatkowo w mijającym roku wybuchła pandemia, także lepszego czasu na zacieśnianie więzi nie mogłam sobie wyobrazić. 2 stycznia to był dzień pogrzebu Krzysia Cywki i to właśnie w drodze powrotnej do domu coś we mnie pękło. To tam podczas pożegnania jeden z jego przyjaciół powiedział, że Krzysiek brał życie pełnymi garściami, szedł jak burza za swoimi pomysłami, nie tracił czasu na zastanawianie  się bez końca czy na pewno warto . Tego dnia właśnie przestałam się zastanawiać, kupiłam żwirek, kuwetę i nie mogłam spać z ekscytacji.

W 2020 roku nie odnotowałam ani jednego startu, co o dziwo przyszło mi bez większego żalu. Nie mogę jednak powiedzieć, że zupełnie bez żalu bo solidnie przygotowywałam się do półmaratonu w Poznaniu. Jak wszyscy wiemy, ten i 99% innych biegów zostało odwołanych.  W momencie pierwszego lockdownu miałam już całkiem sporo kilometrów na koncie, głównie na asfalcie ale też na bieżni. Często jeździłam na treningi do adidas Runners Warsaw i świetnie wspominam ten czas. Byłam w całkiem fajnej formie lecz nie mogłam jej przetestować.  Szkoda, pewnie, ale w tej samej sytuacji byli wszyscy biegacze. Zamiast skupiać się na tym co nieudane, wzięłam się ostro za treningi w domu a w momencie otwarcia na powrót lasów wszystkie kilometry robiłam w Kampinosie. Do ARW udało się wrócić na chwilę przed ponownym zamknięciem klubu a zaraz potem z radością przywitałam kolejny etap tego roku, przeprowadzkę.

Jeszcze przed obejrzeniem mieszkania pojechaliśmy do pobliskiego lasu na rozeznanie terenu i cóż, najpierw wypatrzyłam górkę na podbiegi a dopiero później mogłam zobaczyć, gdzie będzie najlepsze miejsce na drapak dla mojego kota. Jest to dla mnie o tyle świetna zmiana, że wychodzę z domu i po rozgrzewce wbiegam do lasu, natomiast treningi w Kampinosie wiązały się z większą logistyką – dojazd, coś na przebranie, coś na przekąskę itd. Pandemia nie tyle wpłynęła na potrzebę przeprowadzki co ją przyspieszyła. Chciałam balkon, żeby mieć  gdzie odetchnąć jeśli znowu zamkną nas w czterech ścianach a mam las! Nie wiem na jak długo, na pewno nie jest to docelowe miejsce do życia. Mam sporą zagwozdkę bo buzują we mnie dwie miłości  – do miasta pełnego zgiełku i do natury. Wierzę, że upływający czas pomoże w podjęciu decyzji.

Przeprowadzka zgrała się w czasie z nową pracą, natomiast na ten temat nie będę się rozpisywać. Istotne ze sportowego punktu widzenia jest to, że zmienił mi się tryb życia bo albo pracuję od wczesnego poranka albo do późnego wieczora, przez co elastyczność w wyborze godziny treningu się skurczyła. Natomiast sam trening nie ucierpiał, bo przebiegłam całkiem zacną liczbę kilometrów – 2213!

Od nowego członka rodziny przez przeprowadzkę  i pracę – moim mottem w  2020 stały się słowa „Jeśli nic nie zmienisz, nic się nie zmieni”. I choć  tylko pierwsza z tych zmian jest na stałe, to nieistotne. Ważne, że dużo się zmieniło i to przypomniało mi, jak wiele jeszcze może się zmienić na lepsze.

Wszystkiego dobrego w 2021 roku! Startów, wreszcie startów nam życzę!

Aga

Posts published: 244

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.