Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56

Lata lecą, a niektóre ścieżki się nie zmieniają. Wracam do Zwolenia.

W moim kalendarzu biegowym sporo jest punktów stałych. Większość z nich, tak jak Bieg o Gorącą Dynię, jest konsekwencją spontanicznych decyzji. Cieszę się, że oto właśnie zdobyłam czwarty zwoleński medal do kolekcji, a jeszcze bardziej, że mogłam przebiec się znajomymi ulicami i po prostu tam być. Choć po zakończeniu imprezy wsiadałam do auta całkiem przemarznięta, nie żałuję, że nie uciekłam od razu po ciepłej zupie z dyni. Z przyjemnością wysłuchałam wywiadu z gościem honorowym, panią Wandą Panfil i choćby z tego powodu warto było jechać 100 km! W imprezie brało udział 415 biegaczy i koniecznie muszę podkreślić, że na liście startowej było aż 184 kobiety. Jak powiedział Krzysztof Cywka, organizator, pod tym względem jest to perełka wśród polskich biegów. Nie mówimy tu oczywiście o biegach organizowanych tylko dla kobiet 🙂

Dla mnie to był świetny dzień na bieganie. Wbrew pozorom, bo tydzień częściowo przeleżałam w łóżku, z zawrotami głowy utrzymującymi się przez dwie doby. Nie ukrywam, że już w myślach żegnałam się i z tym startem, i z całym sezonem, o ile w ogóle miałam siłę myśleć. W czwartek zmuszono mnie do pójścia do lekarza, a w piątek odważyłam się na testowy trening. Ten wyszedł naprawdę nieźle. Wiedziałam, że dam radę wystartować w sobotę, nie do końca tylko czułam na jakim poziomie to się odbędzie. 100-metrowe przebieżki robiłam tempem niewiele szybszym niż całe 5 km na zawodach, czyli prognostyk w sumie średni. Jednak w sobotę, mimo słabej nocy i patrzenia ledwie na jedno oko do momentu pierwszej kawy, czułam, że jestem w stanie nie tylko pobiec, ale też zrobić to dobrze. Nie mogłam się doczekać godziny wyjazdu. Przez średnie samopoczucie miałam też nie najlepszy apetyt, ale to akurat wyszło mi na dobre. Nie bałam się utraty energii na tak krótkim dystansie, a przynajmniej mogłam przetestować, czy minimalne obciążanie żołądka jest dla mnie tak dobre jak przypuszczałam. Często bowiem zdarzało się, że chciałam przyspieszyć na zawodach, ale blokowały mnie nadchodzące nudności. Pytanie tylko, jak przełożyć tę lekcję diety na dłuższe dystanse.

Przebieg zawodów okazał się zgodny z moimi oczekiwaniami. Czułam się bardzo dobrze wydolnościowo, o dolegliwościach fizycznych zupełnie zapomniałam wraz z wybiciem strzału startera. Nie mam bardzo dużego doświadczenia na dystansie 5 km i nie jestem w stanie powiedzieć, czy mogłam rozegrać to lepiej. Wydaje mi się, że biegłam na granicy komfortu, z przyspieszonym oddechem ale bez poczucia, że może mnie za chwilę odciąć. Trasa, w przeciwieństwie do poprzednich edycji, miała jedną pętlę zamiast dwóch. Wiodła w 100% asfaltem, zdarzały się delikatne podbiegi i zbiegi a także zakręty, które jednak nie zatrzymywały ani nie wybijały mocno z rytmu, bo mieliśmy do dyspozycji całą szerokość drogi. Mnie się tak dobrze biegło, że nie miałam ani jednej negatywnej myśli przez te 5 km. To był ten moment, a ja go wykorzystałam, uzyskując najlepszy z dotychczasowych czas na tym dystansie.

Ten moment nie może jednak zdarzać się zbyt często. Jak powiedziała pani Wanda Panfil, dobrze że bieganie jest teraz tak popularne, że możemy robić to swobodnie, nie wstydząc się tak jak dawniej, kiedy biegacz, a w szczególności biegaczka, byli uważani za dziwaków, odmieńców. Ale pamiętajmy przy tym, żeby szanować swoje zdrowie i nie przesadzać (tu p. Wanda podała za przykład zbyt częste maratony, Jej zdaniem powinniśmy biegać je nie częściej niż jeden wiosną i jeden jesienią). A ja się pod tym podpisuję i tak się składa, że tak właśnie czynię 🙂

Pozdrawiam ciepło!

Aga

Posts published: 246

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php:57) in /public_html/przetartyszlak.pl/wp-content/themes/suzette-elegant/framework/functions/misc.php on line 56
Copyrights © Przetarty Szlak. All Rights Reserved.